Tiny Tina’s Wonderlands – poradnik. Żywioły i paski życia

Tiny Tina’s Wonderlands może nie jest grą strategiczną, ale samo strzelanie nie zawsze wystarczy, aby wytłuc kolejną grupkę przeciwników. Dowiedz się jakich żywiołów używać, aby zadawać jak największe obrażenia!

26 kwietnia 2022

Dużą częścią gry jest tworzenie najlepszego możliwego arsenału do rozstrzeliwania swoich oponentów. Z kolei dużą częścią tego jest dobieranie odpowiednich smaczków obrażeń do typu biedaka znajdującego się po drugiej stronie giwery. Reszta to głównie odpowiedni wybór klasy w Tiny Tina’s Wonderlands, o czym pisaliśmy więcej kilka dni temu. Elementarne bronie nie tylko nakładają dość bolesne i długotrwałe efekty, ale potrafią też być ekstra zabójcze, jeżeli są użyte przeciwko konkretnym typom przeciwników. Poza tym, co jest lepsze od zarąbistego miecza dwuręcznego? Płonący zarąbisty miecz dwuręczny!

Typy pasków życia

Zanim przejdziemy do dania głównego, proponuję aperitif. Paski życia przeciwników nie zawsze są czerwone. Poniższa lista zawiera wszystkie możliwe odmiany „hapeków”.

Mięcho (czerwony) – Jak nazwa wskazuje, większość przeciwników będzie posiadać właśnie taki kolor paska życia. Również jak nazwa wskazuje, idealnie nadaje się do przypiekania żywiołem ognia.

Pancerz (żółty) – Zazwyczaj znajdujący się na głównym pasku oponenta, jest bardzo trudny do zżarcia. No chyba że użyjesz czegoś rzeczywiście żrącego, na przykład trucizny.

Osłona (niebieski) – Magiczne runy, zaklęcia i takie tam. Podobnie jak pancerz, pokrywa on delikatniejsze wnętrzności oponentów. W przeciwieństwie do pancerza potrafi się regenerować na różne sposoby (magia…). Każdego domorosłego maga najlepiej potraktować prądem, z jakiegoś powodu zabójczo działa. A, no i rozwala bardzo szybko osłony, to też.

Kość (biały/szary) – Ogólnie używany jako życie czegoś, co nie żyje, na przykład struktur, golemów i… no… nieumarłych. Zaskakująco dobrze działa na nich zimno. Pewnie dlatego, że nie mają mięska do… no wiesz… „ochrony przez mrozem”.

Przeciwnicy mogą mieć do trzech pasków jeden na drugim, w różnych kolorach.

Pasek życia Pasożyta z Tiny Tina's Wonderlands

Ale też mogą mieć paski tego samego koloru. Nie wiem czemu, ale tak jest!

Pasek życia Kapitana LeChance z Tiny Tina's Borderlands

Żywioły w Tiny Tina’s Wonderlands

A teraz pora na główne danie. Żywioły były obecne w serii od samego początku, zmieniając się bardzo subtelnie z części na część. Finalnie otrzymaliśmy ich pięć (nie licząc eksplozji), ale – w przeciwieństwie do poprzednich odsłon – każdy działa zupełnie inaczej.

Mała notka: redukcja obrażeń w przypadku użycia przeciwnego elementu jest zależna od poziomu trudności. -10% na najniższym, -20% na średnim, -30% na najwyższym.

Ogień – Zadaje dodatkowe 25% obrażeń Mięchu, ale jest słaby przeciwko Kości. Jeden z najczęściej przydatnych żywiołów. Jego obrażenia periodyczne mają tendencję do palenia mocniej, ale krócej niż innych żywiołów.

Piorun – Zadaje dodatkowe 75% obrażeń Osłonie! Słabość przeciwko Pancerzowi nadrabia długotrwałym rażeniem ofiar, aczkolwiek małymi obrażeniami. Przydatny kiedy masz problem z przeciwnikiem regenerującym swoje osłony minimalnie szybciej, niż jesteś w stanie się do niego dobrać.

Trucizna – Solidne dodatkowe 25% przeciwko Pancerzowi. Może niezbyt często trafia się na opancerzonych przeciwników, ale jeśli już na jakiegoś trafisz, to zazwyczaj jest on naprawdę potężny. No i oczywiście jest słaby przeciwko Osłonom.

Mróz – +15% obrażeń Przeciwko Kości, słaby przeciwko Mięchu. Dlaczego tak mało? Bo zamraża, jak sama nazwa wskazuje. A jak ktoś widział eksperymenty z płynnym azotem, to wie, co się dzieje z czymś (lub kimś) zamarzniętym na amen. Również drugi najbardziej przydatny element z racji, że Wonderlandsy mają dość spory problem z nekromancją…

Czarna Magia – Apropos nekromancji, ten element ironicznie zadaje 10% obrażeń mniej wszystkiemu. Ale! Leczy gracza o część zadanych obrażeń! Bardzo przydatne, jeśli chcesz na dłużej zostawać w środku walki, a nie latać w poszukiwaniu pierwszej lepszej fiolki z podejrzanym czerwonym płynem.

Bartłomiej Gawryszuk

Gracz od urodzenia, wielbiciel rachunku prawdopodobieństwa, projektant gier, poeta, człowiek. Dumny posiadacz bardzo imponującej kolekcji gier (o wiele za dużej zdaniem wielu), mnogiej osobowości i słodkiego kota potrafiącego wyłączyć komputer 3 razy w ciągu minuty. Z jakiegoś powodu uwielbia gry które zawierają nieumarłych, piesze wędrówki i wszelkiej maści gry kooperacyjne. Godzinami potrafi gadać dlaczego „World War Z” Max’a Brooks’a to najlepsza książka na świecie, pomimo wrodzonej awersji do horrorów.
UWaga! Gorące informacje!