Retro Pretty Soldier Sailor Moon (1995) – gra arcade przepełniona mocą księżyca

Na Netflix trafiło dwuczęściowe zakończenie serialu Sailor Moon Crystal, a jak wiadomo, po seansie z dobrym filmem zwykle chętnie sięgamy (my, gracze) po growe wersje obejrzanego dzieła. W przypadku Sailor Moon możemy to zrobić, ale trzeba sięgnąć do zamierzchłych czasów, aby zapoznać się z jednym z najlepszych tytułów opowiadających o ślicznej wojowniczce w marynarskim stroju.

4 czerwca 2021

Kiedy 22 marca 1995 roku na japońskie salony arcade zawitała gra na podstawie popularnej mangi Sailor Moon, można było mieć obawy, czy Gazelle, które po przejęciu licencji zabrało się za swoją pierwszą grę, dostarczy tytuł spełniający oczekiwania salonowych graczy.

Skąpo odziane wojowniczki, które przez osiem poziomów piorą po gębach złoczyńców, aby na końcu stanąć naprzeciw szefa etapu, zdały egzamin i gra zebrała wiele pochwał w czasopismach branżowych oraz zdobyła uznanie graczy. Fani mangi również czuli się zadowoleni, w końcu pieczę nad produkcją miała twórczyni postaci – Naoko Takeuchi.

Pretty Soldier Sailor Moon była co prawda kopią innych beat’em up, jak seria Final Fight, jednak duże modele bohaterek i ogólnie bardzo estetyczna grafika mogły się podobać. Wojowniczki do dyspozycji miały prosty wachlarz ciosów, ukryty pod jednym przyciskiem, dodatkowo atak z wyskoku oraz z rozpędu. Dużą pomocą był za to atak specjalny, który po aktywacji nie zużywał fragmentu paska życia postaci, a wykorzystywał specjalne, zbierane przedmioty. Im więcej magicznych gwizdków, tym mocniejszy będzie atak oraz inna będzie animacja bohaterki, która wyprowadzi swojego epickiego szlaga. Co jakiś czas pojawiała się też postać Tuxedo, rzucając strategicznie morderczą różą w zbyt folgującego sobie bossa.

Co grze nie wyszło, to na pewno ścieżka dźwiękowa. Głosy postaci są co prawda całkiem ładne i efekty otoczenia też nie kaleczą uszu, ale podkład muzyczny powoduje, że chętnie w czasie rozgrywki wyłączyłbym dźwięk lub zastąpił soundtrack odgłosami młota pneumatycznego dochodzącymi zza okna.

Zapraszamy więc na nasz gameplay, w którym przebrnęliśmy przez niebezpieczną ścieżkę wraz z wszystkimi czarodziejkami, aby pokonać złą królową Beryl. Dużo monet na to poszło.

Michał Chyła

Gdyby miał się porównać do postaci ze świata filmu to byłby to Gruby Gnój z Austina Powersa. Twierdzi, że jego ulubionym gatunkiem filmowym jest dramat psychologiczny, ale ogląda przynajmniej jeden słaby horror z lat 80tych dziennie. Maniak serii Souls. Przed śmiercią chciały zagrać w każdą grę, jaka wyszła.
UWaga! Gorące informacje!