fbpx

Największe zaskoczenia 2022 roku w branży gier. Kiedy nasze szczęki uderzały o podłogę?

W 2022 roku zostało wydanych parę gier oraz zaczęło się parę growych trendów, które nas zaskoczyły i niespodziewanie przykuły naszą uwagę. Przeczytajcie co było dla nas niespodzianką w ubiegłym roku.

2 stycznia 2023

Spod pióra Danuty Repelowicz

Seria premier od Ryu Ga Gotoku

2022 zdecydowanie był rokiem pełnym niespodzianek, ale największą z nich były dla mnie ogłoszenia studia Ryu Ga Gotoku na RGG Summit 2022. Like a Dragon 8, remake gry Yakuza: Ishin!, cała seria Judgment na PC… Dla wielu fanów studia prawdziwe spełnienie marzeń. Pamiętam jeszcze ciągle, jak po ukończeniu Yakuzy 0 i obu części Kiwami w 2020 roku marzyłam o zagraniu w konsolowe gry studia. Podobnie jak większość fanów zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że Ryu Ga Gotoku po macoszemu traktuje właścicieli komputerów.

Przełom przyszedł niespodziewanie pod koniec 2020 roku, kiedy rozniosła się wieść, że wszystkie pozostałe główne gry Yakuza trafią na Steam i inne komputerowe platformy dystrybucji cyfrowej. Oczywiście razem z tym pojawiła się nadzieja, że podobny los czeka także Judgment, wokół którego narosło mnóstwo oczekiwań po stronie komputerowych graczy (w myśl powiedzenia – trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie). To, co dostaliśmy we wrześniu 2022 przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – Judgment nie tylko pojawił się na platformach dystrybucji cyfrowej, ale też zapowiedziano Like a Dragon: Ishin! i dwie nowe gry z głównej serii Yakuza. Rewelacja.

ChatGPT i rewolucja przemysłu kreatywnego

Świat pędzi do przodu w oszałamiającym tempie i to widać na przykładzie Sztucznej Inteligencji. Miesiąc temu internet zawojował ChatGPT, czyli sztuczna inteligencja od Open AI. Projekt, który miał usprawnić wyszukiwanie danych, ale pchnął cały przemysł kreatywny w niebezpieczną stronę i zagroził jego przedstawicielom, jak jeszcze nigdy wcześniej.

Bot wiele popełnia błędów, ale równie wiele potrafi, co sama chętnie sprawdziłam. Co prawda nie rozwiąże zadania z matematyki, lub nie powie, czy 728 jest liczbą pierwszą, ale napisze recenzję, streszczenie książki, zajawkę serialu, a nawet… Pokieruje zespołem filmowym. Po czym dostanie nagrodę na całkiem poważnym konkursie sztuki filmowej. Mało tego, okazało się, że i nawet sztuki wizualne nie są się mu w stanie oprzeć. Sztuczna inteligencja potrafi przeanalizować styl autora (lub kilku autorów) i dać nam arcydzieło sztuki cyfrowej, jeśli tylko mamy wystarczająco mocny komputer, żeby zapewnić jej odpowiednią moc obliczeniową.

Wygodne, prawda? Z całą pewnością znajdzie wielu inwestorów, którzy będą woleli włożyć pieniądze w posłuszny, cierpliwy program, który w pełni odda ich wizję, niż męczyć się z kapryśnymi artystami, którzy nawet nie potrafią wyrobić się na tak ważny dla przedsiębiorców czas – w końcu to pieniądz. Czy tego chcemy, czy nie, czeka nas rewolucja. Czy ludzka potrzeba tworzenia i wyrażania się ma szansę przetrwać, kiedy przestanie się opłacać? Z takim pytaniem wchodzimy w 2023 rok.

spod pióra Maksymiliana Matuszaka

Gry Indie świecą przykładem

Właściwie to od czasów pandemii, czyli 2020 roku, branża przechodzi kolejny kryzys. Lecz w porównaniu do tego z lat ’80, ten dotyczy przede wszystkim jakości samych produkcji, a nie ich ilości czy prędkości wydawania. Oczywiście najbardziej znamiennym tytułem, który nie jako zaczął całą kolej nieszczęść jest Cyberpunk 2077. Zdawać by się mogło, że gorzej być nie może. Wtedy cały na biało wchodzi następny rok kolejnymi grami AAA, takimi jak Battlefield 2042 oraz Halo Infinite. Oczywiście pojawiło się wiele całkiem dobrych tytułów jak Forza Horizon 5, Hitman III czy Far Cry 6. Niestety żadne nie odbiło się większym echem. Mamy rok 2022, a największymi tegorocznymi produkcjami jest God of War: Ragnarök oraz Elden Ring. Gdzieś w tle mamy jeszcze polskie Dying Light 2, ale zdaje się, że coraz większe znaczenie na rynku mają gry Indie oraz od niezależnych twórców. Przykład pierwszy z brzegu, tegoroczne The Game Awards oraz nominacja Stray, czyli debiutanckiej produkcji od B12 studio. Kolejnym klasykiem jest gra o śwince Peppie z 2021 roku, która popularność zyskała ze względu na problemy większych produkcji. Stając się nie tylko protestem graczy przeciwko słabej jakości gier, ale również przykładem jak wszyscy gracze mogą być równi sobie. W końcu profesjonalne testy benchmarków pokazały, że każda platforma może mieć równe trzydzieści klatek i nikomu to nie przeszkadza (ironia).

Czy to źle, że Indie jest coraz lepsze od gier AAA? Tak i nie. Szkoda, że wysokobudżetowi twórcy liczą jedynie na zarobek i zapominają o pięknie gier, jako rozrywce. Fakt, że mamy coraz więcej twórców gier o niskim budżecie. Zmniejsza przyzwyczajenie do wysokiego stanu technicznego produkcji, bo umówmy się, że pięcioosobowe studio nie stworzy tak dobrej i rozwiniętej produkcji co Ubisoft lub EA. Póki co możemy to nazwać dziwną formą walki między dwoma światami branży. Ogromne studia tworzą takie same gry, ale o dużym budżecie, za to mali, niezależni twórcy starają się eksperymentować z czymś innym, patrząc przez pryzmat nie twórcy, nie zarobku, a właśnie zwykłego gracza.

Spod pióra Tomasza Wasiewicza

Xbox wreszcie może namówić mnie na zakup konsoli Zielonych

Może wydawać się wam to dziwne, bo w końcu piszę w czasie przyszłym, a artykuł dotyczy podsumowania 2022 roku. Wszystko się tu jednak zgadza. Długo opierałem się idei, zakupu Series X wyłącznie dla Gamepassa. Nowe plany PS+, choć nie tak bogate zapewniły mi sporo frajdy i gier bym nie musiał zerkać w tamtą stronę. Sony miało też całkiem udany rok, jeśli chodzi o tytuły ekskluzywne. Co zatem się stało? Nadciąga Starfield i jest promowany w mądry sposób przez cały rok. Powoli buduje we mnie napięcie, że o to tytuł, który może zapełnić pustkę w sercu po Fallout: New Vegas, trylogii Mass Effect i mocno niedocenianych The Outer Worlds oraz Prey. To wreszcie RPG w klimatach sci-fi, które faktycznie może namieszać w zestawieniu najlepszych gier XXI wieku i czekam na nie z zaciśniętymi kciukami, za jej powodzenie. Brawo Microsoft.

Statek gracza w grze Starfield

Marvel’s Midnight Suns

Dopiero co mieliście okazję się zapoznać z moją recenzją, ale muszę to podkreślić. To wreszcie udany tytuł opowiadający o grupie bohaterów. Avengers byli koszmarni, źle zaprojektowani i źle zarządzani po premierze. Strażnicy Galaktyki byli ok, ale nie wyróżniali się niczym ciekawym. Nawet patrząc na starszy tytuł — Marvel Ultimate Alliance 3: The Black Order, to Midnight Suns jestem tym najlepszym. Jednocześnie był tym, w którym najmniej ludzi wierzyło. Ba, ja sam w niego nie uwierzyłem tuż przed jego premierą i byłby to błąd. Świetny zestaw postaci, idealnie dobranych do zadania. Bardzo dobry balans i unikalność starć. Wszystko tak skomplikowane, jak tylko sami chcecie. To gra, obok której fani trykotów i peleryn nie mogą przejść obojętnie.

Postacie z Season Passa do gry Midnight Suns

Wielu autorów

Dziennikarski dream team. Najzabawniejsza redakcja w galaktyce. Najlepszy zespół na jaki możesz trafić w swojej ulubionej grze multiplayer. Namaszczeni przez Guru Gier. Mówią na nas różnie. Zawsze jednak sprowadza się to do tego samego: niezależnej zgrai szaleńców-pasjonatów, którzy postanowili wspólnymi siłami odbetonować polską skostniałą branżę dziennikarstwa gamingowego.
UWaga! Gorące informacje!