Star Wars – najlepsze gry z uniwersum Gwiezdnych wojen

4 maja świat świętuje Dzień Gwiezdnych Wojen, kosmicznego uniwersum, w którym rozgrywają się jedne z naszych ulubionych opowieści w odległej galaktyce… Świętujemy więc i my. A że najczęściej piszemy o grach, to i do Gwiezdnych wojen podchodzimy od strony gier, bo czemu nie?

Gier osadzonych w świecie Gwiezdnych wojen jest wiele, ale czy wszystkie są warte uwagi? Dzisiaj próbujemy wytypować najlepsze z nich (często będące jednocześnie naszymi ulubionymi) i zastanowimy się, dlaczego akurat te, a nie inne, nas urzekły.

Walka w Star Wars: Knights of the Old Republic
Star Wars: Knights of the Old Republic. Źródło: Steam

Spod pióra Doroty Żak

Najlepsze gry Star Wars – Star Wars: Knights of the Old Republic

Na długo, zanim zagrałam w Star Wars: Knights of the Old Republic od BioWare, wiedziałam, że gra jest legendarna. Podchodzenie do tytułu z takim nastawieniem stwarza ryzyko, że oczekiwania będą zbyt wysokie i gra ostatecznie rozczaruje, bo wyobraziliśmy sobie za dużo, ale przy KOTORze szczęśliwie okazało się, iż wszystkie pochwały są zasłużone.

Po pierwsze dziecko BioWare świetnie wykorzystuje potencjał świata Gwiezdnych wojen. Znajdziemy tu wszystko, co się z nimi kojarzy: podróże międzyplanetarne, odwieczny konflikt między Jedi a Sithami, kosmitów oraz wojnę o stawce większej niż życie, angażującą całą galaktykę. W środek tego wszystkiego trafiamy my, ze stworzoną samodzielnie postacią, za której decyzje i poczynania będziemy odpowiadać. Początkowo jesteśmy nikim, zbieramy drużynę, żeby wyrwać się z planety objętej blokadą, aby wreszcie odkryć w sobie wrażliwość na Moc i zostać pełnoprawnym Jedi. Lub Sithem, bo KOTOR oferuje również taką możliwość. Po drodze odkrywamy historię Darth Revana, która jest chyba jednym z najlepiej poprowadzonych wątków w historii Gwiezdnych wojen. Bez zdradzania szczegółów mogę tylko powiedzieć, że jednocześnie jest ona czymś nowym i pozostaje spójna z uniwersum.

Po drugie KOTOR jest idealnym przykładem RPG-a, w którym BioWare pokazuje, na co je stać i w czym czuje się najmocniejsze. Mamy więc wciągającą historię pełną barwnych postaci z własnymi motywacjami (żeby tylko wymienić wojowniczkę Jedi Bastilę Shan), dialogi, w których systematycznie rozwiniemy z nimi relację, możliwość romansów oraz rozbudowany świat zmieniający się pod wpływem naszych decyzji.

I jasne, KOTOR ma już ładnych parę lat i są elementy, które trochę się zestarzały i wymagałyby odświeżenia (przykładowo mechanika walki), ale za to, co działa, to działa idealnie. W tym niesamowity klimat, który w dużej części tworzy muzyka Jeremy’ego Soule’a. No i chyba każdy ma czasami ochotę przeżyć jakieś przygody jako wymachujący mieczem świetlnym bohater.

Spod pióra Michała Kaźmirczaka

KOTOR-a opisała już Dorota, więc skupię się na grze ze świata Gwiezdnych wojen, która zajmuje w moim osobistym rankingu miejsce drugie – strategicznej produkcji Star Wars: Empire at War. Jest to RTS z 2006 roku stworzony przez studio Petroglyph.

Najlepsze gry Star Wars – Star Wars: Empire at War

W grze trafiamy w sam środek konfliktu miedzy Imperium a Sojuszem Rebeliantów, a kontrolę możemy przejąć nad oboma jego stronami. Rozgrywka dzieli się na trzy rodzaje; głównie gramy w ekranie galaktyki, w którym budujemy nowe budynki, rekrutujemy jednostki i rozwijamy swoją technologię. Poza tym mamy bitwy, które rozgrywamy na planetach, oraz batalie kosmiczne, w których sterujemy myśliwcami, bombowcami oraz ogromnymi korwetami czy fregatami.

Uważam Empire at War za jedną z najlepszych produkcji ze świata Gwiezdnych wojen, głównie dzięki temu, jak dobrze oddaje ona klimat i świat tego uniwersum. Dostępne mamy wszystkie ikoniczne jednostki, pojazdy oraz statki. Rekrutować możemy szturmowców, wielkie AT-AT czy X-Wingi. Sterować możemy także takimi bohaterami, jak Darth Vader czy Han Solo. Walczyć będziemy również na wielu znanych i kojarzonych z filmowej sagi planetach.

Dodatkowo gra posiada bardzo dobry dodatek Star Wars: Empire at War – Forces of Corruption. Dodaje on trzecią grywalną frakcję – konsorcjum Zanna, czyli kryminalną organizację prowadzoną przez Tybera Zanna. Dodatek wprowadza jeszcze więcej jednostek, a także pogłębia rozgrywkę.

Star Wars: Empire at War to już dość stara gra, jednak zdecydowanie polecam ją fanom Gwiezdnych wojen. Nie jest to najlepszy RTS, w jaki możemy zagrać, jednak dobre oddanie klimatu uniwersum Star Wars, sprawia, że jest to gra zdecydowanie warta spróbowania.

Rozgrywka w Star Wars: Empire at War
Star Wars: Empire at War. Źródło: Steam

Spod pióra Pawła Trawińskiego

Nie wypada powtarzać po przedmówcach, więc, parafrazując Witolda Gombrowicza, dodam tylko: „Dlaczego KOTOR wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlatego, że KOTOR wielką grą jest!”. Empire at War też ma cieplutkie miejsce w moim sercu, choć tutaj mogę być stronniczy, bo mam słabość do strategii czasu rzeczywistego.

Ulubione gry z uniwersum Gwiezdnych wojen – seria LEGO Star Wars (Traveller’s Tales)

Poza tymi tytułami do głowy w pierwszej kolejności przychodzi mi seria gier LEGO od Traveller’s Tales. I zanim zakrzykniecie, że to nie jest prawdziwa produkcja z uniwersum Gwiezdnych wojen, to pragnę zauważyć, że z obecnego punktu widzenia tytuły z duńskim klockami są najbliższe kanonowi, ponieważ interpretują kinowe superhity. Przyznaję, że gra wykorzystała moją słabość do marki (a w zasadzie obu marek), ale, jak dziś, pamiętam, jak wsiąkłem w ten tytuł i nie wiedzieć czemu najbardziej utkwiła mi jedna z pierwszych misji w dżungli na planecie Naboo. I choć dziś najstarsza z „klockowych” gier Traveller’s Tales jest toporna w porównaniu z najnowszymi produkcjami, to wciąż świetnie mogą się przy niej bawić fani w każdym wieku. I przyznam szczerze, że trochę tęsknię za czasami, gdy postacie zamiast mową posługiwały się chrząknięciami, mimiką i gestykulacją.

Etap na planecie Naboo z gry Lego Star Wars: The Video Game
LEGO Star Wars: The Video Game. Źródło: YouTube

Gwiezdne wyścigi, czyli Star Wars Episode I: Racer

Na tej liście nie mogło zabraknąć też jedynego przedstawiciela gatunku gier wyścigowych – Star Wars Episode I: Racer. Tytułowi bliżej do produkcji pokroju Wipeout niż Gran Turismo, jednak klimatem bije je wszystkie na głowę. W ramach wyjaśnienia, nie uważam, że Mroczne Widmo było tragiczne, a wyścig ścigaczy na Tatooine był najjaśniejszym punktem filmu (tuż obok pojedynku Dartha Maula z Qui-Gonem i Obi-Wanem przy akompaniamencie Duel of the Fates). Z tego powodu gra, która pozwalała wcielić mi się w młodego Anakina, była spełnieniem marzeń. Gwiezdnymi wojnami wręcz kipiało z ekranu: zakręcone trasy na zróżnicowanych planetach, przedstawiciele obcych ras posługujący się swoimi językami, chytry złomiarz Watto czy wreszcie charakterystyczny dźwięk odliczania przed startem. Wieść o remasterze wywołała u mnie falę ekscytacji, dlatego szkoda, że sprowadził on się jedynie do kosmetycznych poprawek, bo naprawdę chciałoby się więcej i więcej.

Gdybym miał opisać wszystkie tytuły, które uważam za fenomenalne, to z artykułu powstałaby książka. Uwielbiam uniwersum Star Wars i uważam, że (prawie) każda gra wydana pod tym szyldem była na swój sposób rewelacyjna. Pod długiej wewnętrznej walce (ułatwionej mi przez Dorotę i Michała, którzy opisali już dwa ważne dla mnie tytuły) zdecydowałem się na tę dwójkę, która moim zdaniem jest unikalna na tle reszty gier z uniwersum.

Wielu autorów

Dziennikarski dream team. Najzabawniejsza redakcja w galaktyce. Najlepszy zespół na jaki możesz trafić w swojej ulubionej grze multiplayer. Namaszczeni przez GURU GIER. Mówią na nas różnie. Zawsze jednak sprowadza się to do tego samego: niezależnej zgrai szaleńców-pasjonatów, którzy postanowili wspólnymi siłami odbetonować polską skostniałą branżę dziennikarstwa gamingowego.
UWaga! Gorące informacje!