fbpx

Na jakie gry w 2023 roku czekamy najbardziej?

W 2023 roku ma zadebiutować solidna porcja gier, które wyglądają jakby miały być wielkimi hitami. Miejmy nadzieje, że co najmniej większość z nich spełni nasze oczekiwania. Sprawdźcie na jakie gry najbardziej czeka nasza redakcja!

21 stycznia 2023

Spod pióra Danuty Repelowicz

Like a Dragon: Ishin!

Uwielbiam Ryu Ga Gotoku. Znamy się od niedawna, a już mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to moje ulubione studio gier. Przystojni Japończycy emitujący siłę woli w różnych kolorach, popisowe techniki, szalone kadrowanie tychże, rytmiczna, porywająca do bitki i tańca muzyka, bronie, których nie powstydziłby się Bruce Lee, dziwne żarty, truizmy, mądrości ludowe, niezręczne sytuacje i filmowość warstwy fabularnej. Wszystko to Ryu Ga Gotoku robi z rzadką już obecnie pasją i miłością prawdziwych entuzjastów i co sprawia, że to dziś jedno z najbardziej oryginalnych studiów na rynku gier. Oni nie wiedzą, co to powaga i realizm. Tylko dzika, nieskrępowana niczym zabawa. Odświeżające i żywiołowe, jest moim ratunkiem, kiedy rzeczywistość stanie się zbyt nudna i przytłaczająca.

Like a Dragon: Ishin! zabierze nas na podróż w czasie do ery szogunatu, kiedy to czas samurajów powoli dobiegał końca. Będą epickie pojedynki o sławę i honor, tradycyjne karaoke, dziwne zadania poboczne, jeszcze dziwniejsze postaci drugoplanowe, groźni panowie w bogato zdobionych kimonach z jedwabiu, dramatyczne zwroty akcji i sceny rodem z filmów jidai geki Akiry Kurosawy. Spin-off ten, zarezerwowany do tej pory tylko dla oczu japońskiej publiczności, wkracza na platformy dystrybucji cyfrowej i konsole już 21 lutego. Czy będzie hit na miarę Ghost of Tsushima i innych gier spod znaku katany i kimona? Dowiemy się już niedługo.

Uwaga! Like a Dragon: Ishin! to remake gry Ryu Ga Gotoku: Ishin! która ukazała się na PlayStation 4 w 2014 roku. W tej chwili nie znamy skali zmian i wszystkich różnic pomiędzy oryginałem i nadchodzącym remake’em, jednak najważniejszą z nich wydaje się być opracowanie gry na silniku Unreal Engine 4.

Spod pióra Tomasza Wasiewicza

Hogwarts Legacy

Nie ma chyba gry, o którą bym prosił wszechświat bardziej niż ta. Jestem ogromnym fanem uniwersum Harrego Pottera. Książki przeczytałem w kilku językach. Po niektóre stałem w nocnych kolejkach, żeby już od północy móc je czytać. Filmy obejrzałem dziesiątki razy. Pierwszy tatuaż zrobiłem sobie właśnie z motywem domu Hufflepuff i Insygniami Śmierci. Od dawna nie było dobrego tytułu w tym klimacie, ale skierowanego dla trochę starszego odbiorcy. Na szczęście już za miesiąc przekonamy się, czy warto było czekać.

Walka czarodziejów z Hogwarts Legacy

Na niekorzyść tytułu świadczy fakt, że studio za niego odpowiedzialne nie ma bogatego dorobku w tworzeniu gier AAA. Pojawiło się też sporo głosów o bojkot produkcji ze względu na poglądy pisarki – J. K. Rowling. Wstępne materiały jednak pokazują przemyślaną produkcję. Co więcej, twórcy podzielili się informacjami o porzuconych materiałach jak gra w Quidditch. To daje nadzieję, że otrzymamy produkt dopracowany i warty tego wszystkiego, na co liczymy, czyli na świetną produkcję w świecie magii! Jeśli nie słyszeliście o tym, to polecam stworzyć swoją historię już teraz i w dniu premiery przenieść wybór do gry. Quiz znajdziecie pod tym linkiem.

Nowa gra z serii Pokémon

Co prawda nie ma jeszcze żadnej zapowiedzi. Co więcej, z plotek wynika, że dostaniemy w tym roku dodatek do ostatnich Pokemonów Scarlet/Violet. Niemniej jednak patrząc na to, jak wygląda sytuacja z remasterami i ich częstotliwością wydawania oraz jak szybko otrzymujemy informację o tym, że dana gra jest w produkcji, śmiało można przypuszczać, że pod koniec roku otrzymamy nowy tytuł. Oczywiście, stawiam raczej na odnowienie niż dziesiątą generację.

Z całego serca kibicuję wersom Sun/Moon, ale patrząc na to, że Switch był na rynku, a mimo to gry ukazały się wyłącznie na 3DSa, nie spodziewam się tego wyboru. W internecie są solidne przypuszczenia, że będzie to X/Y. Jako fan, który powrócił na łono Nintendo, cieszę się na każdą możliwość przejścia kolejnego tytułu. Jest coś takiego w Pokemonach, co niesamowicie dobrze ze mną współgra. Niby za każdym razem mamy ten sam schemat, a jednak różnice są wystarczające, by bawić się świetnie. Coś jak bycie fanem FIFY. Jeśli jednak dostaniemy w Nintendo Online emulator pierwszego Gameboya, a z nim Blue/Red, to również będę przeszczęśliwy! A wy, na jaką część czekacie?

Legendarne Pokemony z gier X/Y

Spod pióra Bartłomieja Gawryszuka

Payday 3,The Last of Us na PC i inne Zombigry

Ten rok jest chyba najlepszym dla gier z nieumarłymi, bo tych będzie cała horda! Sequel Dead Island, remake Resident Evil 4, Pierwsze Zombiakowe MMO: The Day BeforeTytułów jest cała masa i aż jestem ciekaw czy to przypadek, czy mamy do czynienia z początkiem epidemii Zombigier. Dodając do tego pracowite studia niezależne stojące za nadchodzącym Infection Free Zone czy drugim rozdziałem The Walking Dead: Saints & Sinners zastanawiam się, czy starczy mi czasu, aby te wszystkie perełki móc ograć!

Eksploracja miasta w The Day Before

Niesamowicie mnie cieszy port The Last of Us, jednej z najlepszych Zombigier, w które jeszcze nie zagrałem. Moją radość z tego, że to arcydzieło wreszcie będzie grywalne na myszce i klawiaturze, idealnie wyrazi to, że od 9 lat jak ninja omijałem wszelkich spojlerów! Kto wie, może nawet Xbox Studios odpowie na inwazję kilkaczy na pecety i zapoda jakieś informacje o State of Decay 3?

Maski protagonistów serii PAYDAY

A tak, jeszcze Payday 3. Jak bardzo kocham tę serię, tak bardzo jestem sceptyczny co do tego, czy kolejna część podoła oczekiwaniom, jakie weterani serii przed nią stawiają. Ten sceptycyzm coraz bardziej mi się udziela i dotyczy nie tylko Payday’a, ale wszystkich produkcji AAA. Bo co jeśli Payday 3 będzie niedorobiony? Co jak Deep Silver zgotuje serii Dead Island podobny los co ich rodowitemu IP: Saint’s Row? A Co jeśli zarówno The Day Before, jak i nowy Resident Evil 4 po prostu okażą się zbyt dobre, żeby były prawdziwe? No cóż… Miejmy nadzieję, że przynajmniej PlayStation Studios nie wypuści dziurawego portu, a będzie w co grać.

Spod pióra Arka Grabowskiego

Hades 2

Ten tytuł będzie dla mnie jednym z najciekawszych wśród gier nadchodzących w 2023 roku. To sequel rougelike’a niemal idealnego, ponieważ w Hadesa można się zagrywać godzinami odkrywając nowe buildy czy ulepszając bohatera lub broń. Charakterystyczna komiksowo-rysowana oprawa graficzna pasuje tutaj perfekcyjnie. W Hadesie 2 również ona wystąpi i zostanie ulepszona, ponieważ już na materiałach przedpremierowych widać dużo więcej szczegółów oraz jeszcze ładniejsze animacje czy efekty.

Grę obserwujemy z perspektywy izometrycznej, tu nic się nie zmienia względem pierwszej części. Gracz wciela się jednak w Melionë, czyli siostrę Zagreusa, protagonisty Hadesa. Fabuła rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach z pierwszej części, to bezpośrednia kontynuacja. Protagonistka Hadesa 2 musi opuścić Podziemia i pokonać Kronosa.

Bohaterka Hades 2 atakująca wrogów w mrocznej scenerii

Gracz dysponuje szerokim arsenałem broni, umiejętnościami czy mroczną magią. Podczas podróży przez kolejne etapy zdobywamy Dary od bogów z Olimpu. Dzięki temu bohaterka staje się coraz silniejsza, zyskuje nowe możliwości i może pokonywać kolejnych trudniejszych przeciwników.

Najważniejsza w Hadesie 2 będzie dla mnie niepowtarzalność każdego podejścia. Zawsze zdobywamy inną kombinację darów czy też korzystamy z innej broni oraz umiejętności, co całkowicie zmienia charakter gry. Dodatkowo można tworzyć wręcz niezniszczalne buildy i twórcy na to pozwalają — w tym tkwi cała zabawa.

Hades 2 będzie sequelem jednego z najlepszych roguelike’ów, jakie powstały kiedykolwiek. Mam ogromne oczekiwania i myślę, że twórcy je spełnią. Gra pozwoli wrócić do odnajdywania się w losowości oraz czerpania z tego ogromnej przyjemności. Stworzenie silnego buildu w Hadesie jest niepowtarzalnym uczuciem tak jak ciągła progresja, która ma tam miejsce.

Spod pióra Mateusza Skowrona

Star Wars Jedi: Survivor

Im starszy jestem, tym bardziej uświadamiam sobie, że mam po prostu słabość do całego uniwersum Gwiezdnych Wojen. Płakałem razem z Obi-Wanem na Mustafar, zbierałem szczęki z podłogi, gdy dowiedziałem się prawdy o Revanie, a także przemierzałem wraz z Mando świat, który próbowała okiełznać Nowa Republika. Dźwięk odpalanego miecza świetlnego niezmiennie wywołuje na mojej skórze ciarki, a do nozdrzy znikąd przebija się zapach ozonu. Gdy na pierwszych zwiastunach zobaczyłem początek historii Cala Kestisa, moje serce zabiło mocniej. Spędziłem u jego boku kolejne wspaniałe chwile, które do dzisiaj wspominam z uśmiechem.

Sama pierwsza część nie była pozbawiona wad – nadal nie jestem pewien, czy soulslike’owe podejście do rozgrywki to najlepsze, co mogło spotkać Star Wars Jedi: Fallen Order. Mimo tego, kolejny raz zanurzyłem się w jednym z najbardziej magnetycznych światów, jakie przyszło mi kiedykolwiek odwiedzać podczas obcowania z popkulturą. Mam wielką nadzieję, że kolejna część, która pokaże dzieje znacznie bardziej doświadczonego Rycerza Jedi, jakim stał się Cal Kestis, dostarczy mi jeszcze więcej wspaniałych emocji podczas krzyżowania mieczy świetlnych i przemierzania kolejnych znanych i nieznanych zakątków galaktyki.

Zdaje sobie sprawę, że zarówno przez ten wpis, jak i przeze mnie samego przemawia znacznie więcej nostalgii, niż zdrowego rozsądku. No ale nic na to nie poradzę – po prostu czekam, jak diabli.

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty

Na Cyberpunka czekałem z dwóch powodów – po pierwsze, ze względu na cyberpunkowy setting, który działa na mnie równie narkotycznie, jak widok miecza świetlnego. Po drugie, z powodu CD Projekt Red, które chciałem wierzyć, że dostarczy produkt przynajmniej tak dobry, jak Wiedźmin 3. Niestety pod wieloma względami się zawiodłem, a wszystko to, co wydarzyło się w okolicach premiery gry, skutecznie odstraszyło mnie od emocjonalnego zakupu.

Nadszedł jednak wrzesień 2022 roku, który przyniósł nam niemal idealny serial Cyberpunk: Edgerunners. Stało się – przepadłem, kupiłem, zagrałem. Przyznam szczerze przed Wami i przed samym sobą – było warto i z perspektywy czasu cieszę się, że dałem sobie i Redom czas na załatanie najbardziej istotnych błędów. Gra nadal posiada istotne z mojej perspektywy błędy, jednak wrażenia, jakie dostarczyła mi podstawka sprawiły, że nie mogę się doczekać, by wrócić do Night City i doświadczyć kolejnej przygody. Życzę sobie jednak, by tym razem obyło się bez nieprzyjemnych niespodzianek.

Spod pióra Michała Kaźmirczaka

Baldur’s Gate 3

Nowa gra Larian Studios była już dla mnie najbardziej oczekiwaną grą roku 2022, ale niestety ostatecznie premiera została ogłoszona na rok 2023. Baldur’s Gate 3 moim zdaniem może okazać się ogromną rewolucją w gatunku gier cRPG, która może przywrócić ten gatunek do łask dużej ilości graczy albo być ogromną finansową klęską, która pogrzebie szanse na powrót klasycznych RPG.

A dlaczego nowy Baldur jest takie rewolucyjny? Przede wszystkim przez ogromny budżet, który przekłada się na bardzo szczegółowe mapy oraz ogromną liczbę animacji – w przeciwieństwie do normalnych cRPG, tutaj podczas każdej rozmowy z NPC kamera przybliża się do obu postaci pokazując nam szczegółowo zaanimowaną konwersację. Dodatkowo twórcy przewidują ogromną liczbę opcji zachowań graczy – produkcja ma naprawdę dawać nam jak najwierniejszą iluzję całkowitego wolnego wyboru. Mamy mieć możliwość grać dokładnie tak jak chcemy.

Screen z gry Baldur's Gate 3

Czy Larian Studion dowiezie grę jaką nam obiecuje? Dzięki wczesnemu dostępowi jaki jest już od dłuższego czasu dostępu widzimy, że deweloperzy są na bardzo dobrej drodze. Fani mają już dostęp do całego pierwszego aktu i jest on oceniany niezwykle pozytywnie. Również kolejne aktualizacji, które są ogłaszane, są przyjmowane bardzo ciepło przez graczy. Moim zdaniem Baldur’s Gate 3 może stać się ogromnym sukcesem i trzymam kciuki, żeby rzeczywiście tak było.

Spod pióra Maksymiliana Matuszaka

Assassin’s Creed: Mirage

Jeśli miałbym wybrać serię gier, dzięki której zawdzięczam poznanie branży, zdecydowanie byłaby to seria Assassin’s Creed. To dzięki niej zaczął grać na konsoli czy zrozumiałem, że RPG są fajne. Tak pierwszym moim RPG był Assassin’s Creed: Origins, a nie Wiedźmin 3. Jednak zacząłem grać już za czasów starych assasynów, tak przygody Bayeka przyjąłem dość ciepło. Im dłużej zagrywałem się w Odysseye i Valhallę, tym bardziej nie odczuwałem tej przyjemności co kiedyś. Oczywiście wiem, że w RPG nie mogę oczekiwać tego, co w zręcznościowej skradance, ale duża część map w nowych produkcjach stała się pusta i uboga.

Zawsze szanowałem i uwielbiałem tę historyczną podróż w Assassin’s Creed, często łapiąc się na fakcie, że spędziłem 30 minut na czytanie opisów pobliskich dzielnic. Wiem, że to szczegół, który wielu po prostu pomija. Zresztą szczegółowość jest bardzo ważna dla twórców, a model Notre Dame z Assassin’s Creed: Unity jest używany do jej odbudowy po pożarze z 2019 roku. Właśnie światem stała duża część produkcji Ubisoftu. Gdy jest on bogaty i dopracowany, gracz staje się jego częścią. Jednak ostatnio światy stały się przeciwne tej idei, czyli duże i puste. Na szczęście nadchodząca odsłona Assassin’s Creed wraca do starych czasów, nie tylko przywracając mały, bogaty świat. W tym wypadku mamy do czynienia z miastem Bagdad, dodatkowo wracamy do sterowania assassynem. To nie koniec, ponieważ wraca zręcznościowy system walki, mimo to w grze nadal znajdziemy drzewko rozwoju i czy te elementy, które udały się w najnowszej trylogii serii.

Bahim z Assassin's Creed: Mirage
źródło: Assassin’s Creed, Ubisoft

Dodatkowo Assassin’s Creed: Mirage wykorzysta nową, autorską technologię Ubisoftu o nazwie „Torch”. Dotyczy ona działania ognia, dokładniej jego wyglądu i sposobu rozprzestrzeniania. Ma to być rewolucja w branży porównywalna do tej z Far Cry 2. Notabene również jest to produkcja francuskiego studia.

S.T.A.L.K.E.R 2: Heart of Chornobyl

Jeśli chodzi o popkulturę postapo, dzieli się ona na dwie strony. Zachodnią, amerykańską gdzie świat po apokalipsie jest w dość kolorowy i wesoły np. Fallout, Wasteland, Horizon Forbidden West oraz tą wschodnią gdzie świat jest brudny, zniszczony i pełen śmierci np. Metro czy S.T.A.L.KE.R. Nie mam jakiś dużych i pamiętnych wspomnień z pierwszą częścią z ostatnich wymienionych przed chwilą serii, jednak jestem ciekaw, jak wyjdzie druga odsłona. Od pierwszej zapowiedzi widać, że GSC Game World szykuje duży projekt, a wsparcie Microsoftu jedynie w tym pomaga.

Niestety ukraińskie studio musi zmagać się z wojną na terenie swojego kraju. Z powodu napaści zginęło też kilku twórców gry. Może to źle zabrzmi, ale boję się, że produkcja nie tyle, nie będzie kiepska. Co otrzyma taką łatkę „musisz zagrać i dobrze się wypowiadać, bo twórcy mieli ogromne problemy przy produkcji” na pewno jest to ważny element, boję się, że to zaślepi fatyczny obraz gry. Stworzy kolejny konflikt, między recenzentami i graczy. Pierwsi, którzy będą musieli wziąć pod uwagę wszystkie czynniki wokół gry i tych drugich, którzy po prostu chcą kolejnej dobrej gry.

S.T.A.L.K.E.R 2
źródło: GSC Game World, S.T.A.L.K.E.R 2: Heart of Chornobyl

Miejmy nadzieję, że przy ocenie nie będzie trzeba patrzeć na sytuacje naszych zachodnich sąsiadów i S.T.A.L.K.E.R 2 będzie po prostu dobrą grą postapo i FPS.

GAMESGURU

Gamer od 5 roku życia. Gra we wszystko od F1, przez jRPG po strategię. Z wykształcenia marketingowiec, z pasji dziennikarz i mistrz w sesjach papierowych RPG.
UWaga! Gorące informacje!