fbpx

Microsoft domaga się, by Sony ujawniło przyszłe gry. To pokłosie sporu o zakup Activision Blizzard

Nie ustaje spór pomiędzy Microsoftem a Sony w sprawie przejęcia Activision Blizzard. Teraz Amerykanie domagają się od Japończyków informacji na temat ich nadchodzących produkcji, co ma być argumentem w tym sporze.

Ciąg dalszy sądowych przepychanek pomiędzy Microsoftem a agencjami antymonopolowymi i Sony. Wszystko zaczęło się, kiedy gigant z Redmond wyraził chęć przejęcia Activision Blizzard za 70 miliardów dolarów. Problemy zaczęły się, od obaw Sony o utratę markę Call of Duty. Niedługo potem do protestów dołączyło wiele organizacji zwalczających nieuczciwą konkurencję.

Microsoft próbował nawet oskarżać niektóre z nich o stronniczość oraz oferować Sony ugody, które japońska firma odrzucała. Finalnie sprawę ma rozpatrzeć Komisja Europejska, ale nieoficjalnie wiemy, że będzie ona miała sporo uwag co do transakcji. Teraz amerykańskie przedsiębiorstwo domaga się, by Sony ujawniło szczegóły ich przyszłych gier.

Microsoft chce poznać plany Sony

Zgodnie z dokumentem prawnym trwają negocjacje pomiędzy Sony a Microsoftem. Teraz gigant z Redmond domaga się, by Sony Interactive Entertainment ujawniło informacje na temat zakresu produkcji i harmonogramie ujawniania tworzonych gier. Wezwanie zostało pierwotnie wydane 17 stycznia, a odpowiedź była oczekiwana do 20 stycznia, jednak Japończycy poprosili o więcej czasu. Teraz mają termin do 27 stycznia.

gry z pod wspólnego szyldu Mircosoft i blizzard
Źródło: Activision Blizzard/Xbox

Oczywiście największa batalia toczy się wokół franczyzy Call of Duty. Microsoft sugeruje, że nie jest to tak istotna seria, a Sony upiera się, że marka PlayStation nie może stać samodzielnie bez tej marki. Właśnie dlatego Amerykanie domagają się ujawnienia planów Sony, ponieważ pośród nich może się znaleźć konkurencja dla CoD. W ten sposób mogliby ukrócić najmocniejsze argumenty Japończyków.

Nie jest jeszcze pewne, czy prośba Microsoftu zostanie zrealizowana, ale negocjacje ciągle trwają. Zresztą, tyle wydarzyło się w tej sprawie, że już chyba nic nas nie zdziwi.