Codzienna dawka planszówkowych nowin!

Wracaj do nas regularnie i bądź na bieżąco!

Recenzja Dewan – cicha woda brzegi rwie

4 lutego 2026,
19:40
Piotr Borlik

Co roku wychodzi kilka ciekawych albo przynajmniej przyzwoitych układanek, w które fajnie zagrać, ale niekoniecznie trzeba od razu kupować. Na pierwszy rzut oka Dewan wydaje się właśnie takim tytułem: ładnym, z prostymi zasadami, ale nie oferującym nic ponad to, co wydane wcześniej gry. Mniej więcej w połowie pierwszej rozgrywki odczucia się zmieniają i już czujesz, że to tytuł, któremu warto poświęcić więcej uwagi.

Banalnie proste zasady sprawiają, że w Dewan można zagrać praktycznie z każdym. O ile jednak przyswojenie zasad jest łatwe, to wykręcenie satysfakcjonującego wyniku wymaga dobrego planowania ruchów i mocnego kombinowania. A gdy dodać do tego szczyptę negatywnej interakcji, otrzymujemy układankę w starym (dobrym) stylu, która powinna namieszać w swoim segmencie rynku.

8.5 /10
Ocena redakcji
serwisu GamesGuru

Proste zasady

Interakcja między graczami

Skalowanie

Mnóstwo możliwości do kombinowania

Regrywalność dzięki dodatkowym wariantom

Losowość (nie większa niż w innych układankach tego typu)

Po Dewan sięgnąłem zachęcony poprzednimi tytułami twórców. Ciekawiło mnie, co powstanie z mariażu autorów Hen Daleko i Maszyny Turinga, które wydają się różnić praktycznie wszystkim. Nie mam pojęcia, który z panów odpowiadał za jaką część rozgrywki, ale udało im się stworzyć grę doskonałą w swoim gatunku.

Dewan czyli Day one

W Dewan wcielimy się w plemiona, które rywalizować będą między sobą o umieszczanie obozów w najbardziej atrakcyjnych miejscach, co w praktyce oznacza rozstawianie pionków w celu wykonywania zadań. Kilkuzdaniowe wprowadzenie w instrukcji można sobie odpuścić, gdyż mamy do czynienia z czystą grą abstrakcyjną. Grafika na okładce, całkiem ładna, może wprowadzić w błąd, jeśli zaś chodzi o tytuł, to natknąłem się na informację, iż twórcy chcieli, by brzmiał jak Day one, ale miał bardziej plemienny charakter. Sam lubię doszukiwać się klimatu tam, gdzie inni go nie widzą, ale tu trzeba mieć naprawdę ogromną wyobraźnię i dobre chęci, by poczuć się jak plemię podążające między krainami w poszukiwaniu zasobów niezbędnych do przeżycia. Jak to często bywa w tego typu tytułach, Dewan mógłby być praktycznie o wszystkim.

Wygląd i pierwsze wrażenia

Dewan jest ładny. Dewan jest solidnie wykonany. Dewan daje wrażenie przerostu formy nad treścią. Tak przynajmniej myślałem na początku, gdy rozłożyłem komponenty przed pierwszą rozgrywką. Fajnie mieć dwustronne planszetki, fajnie, że modularna plansza jest całkiem spora, fajnie ustawiać drewienka zamiast tekturowych żetonów, ale czy wszystko to jest potrzebne przy tak prostej i szybkiej grze?

Sęk w tym, że to jednak nie jest tak prosta i szybka gra. O ile zasady można wytłumaczyć w przysłowiowe pięć minut, to ilość kombinacji i decyzji do podjęcia jest zaskakująco duża. Pozornie proste ruchy szybko okazują się znacznie trudniejsze, zwłaszcza gdy celujesz w lepiej punktujące zadania, a przeciwnik stawia swoje obozy w miejscach, w których planowałeś postawić swój. To gra z rodzaju tych, w których chcesz zrobić cztery rzeczy naraz, ale nie na wszystko wystarczy ci czasu.

Dobierz karty lub zagraj karty

Wracając do zasad, te można streścić w jednym zdaniu: W swoich ruchu możesz dobrać dwie karty z wystawki (sąsiadujące ze sobą) lub wydać wcześniej pobrane karty z ręki, by opłacić koszt postawienia namiotu. Tylko tyle i aż tyle. Kluczem bowiem jest odpowiednie zaplanowanie trasy, bazując na dostępnych zadaniach. Z początku masz tylko jedno, co może wywołać mylne wrażenie, że wykonanie go będzie łatwe. Wraz z wystawianiem kolejnych obozów będziecie musieli dobierać kolejne zadania, co drastycznie zwiększa ilość decyzji do podjęcia, zwłaszcza że rywale obok również zerkają w stronę interesujących was pól.

Ech ten pech

Trudno sobie wyobrazić grę z wystawką kart i zadań, która nie zmaga się z problemem losowości. Nie inaczej jest w Dewan. O ile same karty terenu nie stanowią problemu, gdyż przynajmniej większość z nich przyda się w późniejszym etapie gry, tak kolorowo nie jest w przypadku zadań do zrealizowania. Nic tak bowiem nie irytuje, jak sytuacja, gdy na siłę wybierasz dostępne zadanie, kalkulując w głowie, jak pogodzić je z innymi, gdy po chwili na wystawce pojawia się kafelek, który zrealizowałbyś przy okazji pozostałych celów.

Dostępne moduły

O ile zazwyczaj szybko sięgam po dodatkowe moduły urozmaicające rozgrywkę, to w przypadku Dewan praktycznie nie odczuwam takiej potrzeby. Już najprostszy scenariusz oferuje tyle radości i regrywalności, że czuję się w pełni usatysfakcjonowany. Gdyby nie obowiązki recenzenckie, zapewne w ogóle bym nie wyjmował ich z pudełka. I tak mamy moduł sprawiający, że woda będzie się poszerzać, dzieląc tereny na mniejsze części; aktywny wulkan zalewający lawą sąsiednie pola; czy wreszcie tryb umożliwiający budowanie wiosek na jeziorach. Powiedzieć, że są zbędne, byłoby przesadą, wiele osób zapewne będzie z nich korzystało, ja jednak po zagraniu w każdy po jeden raz nie planuję na razie do nich wracać. Podstawowa rozgrywka w zupełności mi wystarczy.

Grę otrzymałem od wydawnictwa Rebel, co nie miało wpływu na treść recenzji i wystawioną ocenę.

Piotr Borlik

Polski pisarz, autor popularnych powieści kryminalnych, znany przede wszystkim z serii „Boska proporcja”. Urodził się w 1986 w Bydgoszczy. Absolwent Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy, z tytułem inżyniera. W trakcie studiów zaczął tworzyć pierwsze opowiadania, interesował się także grami logicznymi. Został mistrzem Holandii oraz laureatem trzeciego miejsca w otwartych mistrzostwach Czech w grach logicznych. Najlepiej czuje się mieląc jedne surowce w drugie i ścigając się na torach. Tam, gdzie inni wytykają brak klimatu, on skupia się na temacie i spójnych z nim mechanikach. Bynajmniej nie oznacza to, że odmówi epickiej przygody, zwłaszcza gdy ma okazję poprowadzić sesję RPG.

Komentarze

guest
0 komentarzy
Najpierw najnowsze Najpierw najstarsze
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze