Dead by Daylight ma już 50 mln graczy!

Najpopularniejsza asymetryczna gra multiplayer właśnie osiągnęła 50 milionów graczy! Jaki jest sekret tej sześcioletniej produkcji i co planują twórcy w ramach świętowania?

 

30 marca 2022
Na skróty
  • Dead by Daylight to bardzo popularna asymetryczna gra multiplayer, w której jeden z graczy wciela się w zabójcę, a reszta musi współpracować, aby uciec.
  • Gra zawdzięcza swoją popularność horrorowej atmosferze i popularności na platformie Twitch.
  • Osiągnięcie 50 milionów graczy produkcja zawdzięcza w dużej mierze darmowej dostępności na Epic Games Store.
  • Obecnie gra, ze względu na swoje liczne problemy i marazm producentów, niestety powoli traci graczy.

Dead by Daylight zawdzięcza swoją popularność wysoce kompetytywnej rozgrywce, horrorowej atmosferze i dużej liczbie dodatków zainspirowanych klasykami gatunku. Ale co sprawiło, że gra urosła do takich rozmiarów?

Skromne początki Dead by Daylight

Gdy cofniemy się do 14 czerwca 2016, kiedy to produkcja została wydana, zobaczymy, że tytuł nie został zbyt ciepło przyjęty. Oceny zarówno graczy, jak i krytyków były dość średnie, zresztą taki stan rzeczy utrzymuje się do dzisiaj. Niedoświadczeni deweloperzy, posiadający w portfolio kilka gierek dla dzieci, praktycznie nieistniejący anti-cheat, skopany balans umiejętności i postaci – problemów było dużo, większość z nich dalej istnieje i ma się dobrze.

DBD powstało niespełna rok po rewolucyjnym Evolve, które zapoczątkowało trend na asymetryczne gry 4v1. I kiedy produkcje z tym formatem zaczęły masowo wymierać, Dead by Daylight zdawało się tylko rosnąć w siłę.

Twitch – prawdziwa potęga Dead by Daylight

Graf aktywności graczy na Steam i Twiterze Dead by Daylight

Wraz z liczbą graczy wzrastała widownia zainteresowana grą na Twichu. Jak to z horrorami bywa, streamerzy srający ze strachu w gacie zbierają dość sporą publiczność. Jeśli dodamy do tego losowo generowane mapy, sterowanych przez gracza zabójców i często wydawane dodatki, otrzymamy dość dobry i żywotni tytuł przyciągający coraz to większe rzesze widzów. Nie dziwi już nikogo, że drugie tyle osób ogląda grę, co rzeczywiście w nią gra, a jest to dość rzadka rzecz. Obie grupy z czasem zaczęły doceniać kompetytywną stronę gry, która zatrzymywała ich na dłużej i zachęcała do kupowania dodatków z coraz to bardziej OP umiejętnościami i zabójcami.

Ta spirala dalej się nakręca, a twórcy nie rozwiązują coraz to liczniejszych problemów. Powoduje to, że powoli, ale pewnie, liczba aktywnych graczy spada…

…do momentu, kiedy gra była rozdawana za darmo na Epic Games Store. Przywróciło ją to do życia, ale wiadomo, że nie utrzyma się to w nieskończoność. Pierwsze oznaki rozkładu już można zauważyć: twórcy, poza jednym ogłoszeniem na Twitterze, nigdzie nie wspomnieli o osiągnięciu, włączając nawet stronę Steam gry. Nie planują żadnego wydarzenia, żadnej aktualizacji. Pytanie więc, czemu twórcy zawdzięczają to osiągnięcie: jakości samej gry czy umowie z Epic Games?

Bartłomiej Gawryszuk

Gracz od urodzenia, wielbiciel rachunku prawdopodobieństwa, projektant gier, poeta, człowiek. Dumny posiadacz bardzo imponującej kolekcji gier (o wiele za dużej zdaniem wielu), mnogiej osobowości i słodkiego kota potrafiącego wyłączyć komputer 3 razy w ciągu minuty. Z jakiegoś powodu uwielbia gry które zawierają nieumarłych, piesze wędrówki i wszelkiej maści gry kooperacyjne. Godzinami potrafi gadać dlaczego „World War Z” Max’a Brooks’a to najlepsza książka na świecie, pomimo wrodzonej awersji do horrorów.
UWaga! Gorące informacje!