Według Activision porażka Vanguard jest spowodowana II Wojną Światową

W ostatnim raporcie Activision punktuje powody kiepskich wyników Call of Duty: Vanguard. Niektóre mają sens, ale wydaje się, że firma próbuje szukać winnych wszędzie oprócz  siebie.

6 maja 2022

Nie ma co ukrywać, Call of Duty: Vanguard nie jest grą idealną. Teraz Activision wypowiada się na temat swojej produkcji.

Call of Duty: Vanguard, czyli brak innowacji i kiepski czas akcji

W swoim raporcie z 30 kwietnia Activision przedstawia kilka czynników, które ich zdaniem miały wpływ na słaby odbiór ich ostatniej produkcji z serii Call of Duty. bowiem prognozy sprzedaży minęły się z prawdą o jakieś 300 mln USD. Co ciekawe firma próbuje zrzucać winę na wszystko oprócz samej siebie. Według dewelopera umieszczenie akcji w alternatywnych wydarzeniach II wojny światowej nie przypadło graczom do gustu. Jest to o tyle nietypowe, że inna produkcja z serii, czyli Call of Duty World at War też była osadzona w czasach największego zbrojnego konfliktu w historii, ale spotkała się z lepszym przyjęciem. Activision uznał jednak, że ten okres po prostu przejadł się graczom. Ponad to firma przyznaje się, że do innych czynników mających wpływ na ocenę gry należy między innymi brak innowacji.

Fabuła Vanguarda była ewidentnie wepchnięta na siłę i nie było w niej żadnej misji, która wbiłaby się w pamięć. Podobnie ma się tryb multiplayer, który wyszedł z licznymi błędami. Co prawda otrzymywał on łatki, ale na ogół były one przesuwane i opóźniane. O trybie Zombie nawet lepiej nie wspominać, gdyż była to zaledwie namiastka tego czego fani oczekiwali.

Dodatkowym gwoździem do trumny jest afera o molestowanie w firmie. Najzwyczajniej wiele osób zbojkotowało Activision za kontrowersje, do których dochodziło wewnątrz organizacji. Co prawda doszło do ugody pomiędzy deweloperem a EOC (Equal Employment Opportunity Commission, Komisja Równych Szans Zatrudnienia), ale nie zmaże ona magicznie PRowej klapy. Wydaje się, że planowane przejęcie Activision Bliizard przez Microsoft może być jedynym ratunkiem.

Bartosz Sobolewski

Niby z Torunia, ale nie stary piernik. Fan czarnego humoru i gier komputerowych, które pozwalają oderwać się od szarości rzeczywistości. Napędza go czarna kawa na przemian z energetykami. Dzielnie aktualizuje newsroom, a czasem uraczy was ciekawostkami o mechanikach gier albo sławnych osobach.
UWaga! Gorące informacje!