Dyskutujemy o serialu Loki na Disney+

Ostatnio Disney nie rozpieszcza nas, jeśli chodzi o filmy Marvela. Nie można za to narzekać na częstotliwość pojawiania się seriali z Marvel Cinematic Universe. Najnowszy z nich opowiada o losach nordyckiego boga psot – Lokiego. Razem z Dorotą postanowiliśmy podzielić się z wami naszą dyskusją dotyczącą tej produkcji. Jeśli zatem nie macie jeszcze dostępu do platformy Disney+, dowiecie się, czy jest na co czekać. Staramy się nie zdradzać najważniejszych punktów fabularnych, ale pamiętajcie, że Loki w pewien sposób kontynuuje wątki z wcześniejszych filmów Marvela, więc musimy się do nich czasami odnieść.

28 lipca 2021

Rozmawiając o Lokim, szukaliśmy rzeczy, które urzekły nas w serialu i tych, które nas rozczarowały. Nie we wszystkim się zgadzaliśmy, ale udało nam się znaleźć całkiem sporo punktów wspólnych, na przykład tych dotyczących emocji i relacji między postaciami. I tak doszliśmy do uśrednionej noty 8.5, która prawidłowo oddaje nasze odczucia. Jest dobrze!

8.5 /10
Ocena redakcji
serwisu GamesGuru
Spis treści

Tomek: Nie oglądałem serialu co tydzień, tak jak wychodziły odcinki, ale zbingowałem całość jednego wieczoru. Ma to o tyle znaczenie, że czytałem opinie, że serial jest nudny, niepotrzebnie rozciągnięty, a akcja jest mało wartka. Obejrzałem 6 odcinków, bo tyle właśnie Loki liczy, każdy długi na ponad 40 minut i w żadnym momencie nie miałem podobnych odczuć. Nie wiem, czy to kwestia tego, że teraz konsumujemy wszystko na prędkości? Popularny jest TikTok – krótkie filmy, Instagram – pojedyncze zdjęcia, Twitter – wpisy na 280 znaków. Ja widziałem genialne budowanie świata serialu i światów odwiedzanych przez bohaterów i budowanie relacji między nimi.

Dorota: To ja tym razem nie bingowałam, tylko oglądałam odcinek co tydzień. Jakoś nie mogłam się zmusić do czekania na całość, bo ze wszystkich filmów i seriali, które oferowało nam MCU przez kilka ostatnich lat, czekałam najbardziej właśnie na Lokiego. Nordycki trickster to jedna z moich ulubionych postaci ze stajni Marvela, do tego grana przez świetnego Toma Hiddlestona, więc nie mogło być inaczej.

Sam punkt wyjścia serialu też jest ciekawy. Po wydarzeniach z Avengers: Koniec gry i zabawą z czasem tytułowych bohaterów ówczesna wersja Lokiego (ta, której nie dorwał Thanos) łapie Tesseract i ucieka. Zaraz jednak zostaje złapana przez czuwającą nad właściwą linią czasu organizację TVA . Na szczęście dla Lokiego agenci TVA potrzebują pomocy ze złapaniem jeszcze innej wersji Lokiego, która uprzykrza im życie, jak to tylko tricksterzy potrafią. Tak więc mamy kombinację z czasem i różnymi wymiarami. A w środku tego wszystkiego Lokiego i Mobiusa, czyli Owena Wilsona, który wyraźnie miał dużo radości z odgrywania tej roli. I tutaj zaczyna się pole do popisu dla scenarzystów.

Loki w stroju więźnia i Mobius w windzie
Źródło: Disney

Loki, czyli Tom Hiddleston i Owen Wilson w szczycie formy

Tomek: Choć każdy, kto polubił postać Lokiego w wykonaniu Toma, spodziewa się humoru, to jednak Owen Wilson był niewiadomą. Jego wcześniejsze produkcje żart traktowały zupełnie inaczej. Na szczęście tutaj Mobius jest zagrany idealnie i jest świetnym uzupełnieniem dla Lokiego. Bardzo szybko ich relacja przeradza się w przyjaźń. Z ogromnym strachem o jej zasadność, ale jednak przyjaźń. W ogóle mam poczucie, że aktorzy zostali dobrani właściwie do swych ról. Główna strażniczka, sędzia trybunału czasu, różne wersje Lokiego, zahukany konsultant. Nawet postacie, które są na ekranie kilkadziesiąt sekund, wydają się mocno na miejscu. Nie oszukujmy się jednak. Ten serial warto obejrzeć chociażby tylko dla Toma Hiddlestona. Jego nordycka pieśń śpiewana pod wpływem roztopi nawet najtwardsze serca. A jak się odnalazłaś w tych wszystkich skokach w czasie i wymazywaniach linii?

Bardzo zirytowany Loki
Źródło: Disney

Dorota: Trochę przypomniały mi się czasy oglądania Doktora Who, zwłaszcza z okresu, kiedy showrunnerem był Russel T. Davies. Loki jest podobnie przygodowy, dość lekki, ale i potrafi uderzyć w poważniejsze tony, kiedy trzeba. Zwłaszcza gdy główny bohater musi skonfrontować się ze swoimi decyzjami z przeszłości i tym, że niekoniecznie był sympatyczną postacią. To wywlekanie na wierzch jego emocji i szukanie motywacji – właściwie czemu tak bardzo chce zasiąść na tronie? – jest jednym z najmocniejszych punktów serialu.

Co do skakania w czasie, jak zaczniemy dokładnie analizować wszystkie szczegóły, to nie wszystko idealnie się klei, ale znowu, nie mam z tym problemu, bo skupiamy się na postaciach i ich relacjach. Te są świetne. Przynajmniej do ostatniego odcinka, który trochę odwraca perspektywę i zamiast skupić się na domknięciu wątków bohaterów i opowieści na mniejszą skalę, musi nam dobitnie przypomnieć, że Loki to jednak część Marvel Cinematic Universe. A skoro MCU, to trzeba zapowiedzieć kolejne wielkie narracje i jakiegoś następcę Thanosa, bo świat superbohaterów nie znosi próżni.

Tomek: Jasne, zgoda. Należy też wspomnieć, że sam serial doczeka się kontynuacji. Rozczarowuje tu brak sceny po napisach. Jest wyłącznie informacja, o tym, że Loki powróci w sezonie drugim. To ciekawe zresztą, co napisałaś, że serial telewizyjny wprowadza kogoś, kto spokojnie może być nowym Thanosem. Ja osobiście nie przepadam za tym przeciwnikiem Avengersów, ale trzeba mu oddać, że jako postać jest bardzo rozbudowany. Pojawił się także w wielu komiksach, pod różnymi postaciami. Animacja Spider-Man Uniwersum pokazała, że zabawy z czasem, alternatywnymi rzeczywistościami i zmienionymi głównymi bohaterami się podobają, tak że jest to ciekawy kierunek. Po prostu nie mój ulubiony. Czekam jednak na to, jak to się rozwinie. Nie wiem też, czy oglądałaś serial Kraina Lovecrafta, ale w jednej scenie Lokiego miałem przez chwilę nadzieję, że okaże się, iż wspomniana kraina jest częścią MCU, głównie za sprawą dwójki aktorów, którzy grają w obu produkcjach, i motywy podróży przez wymiary.

Trzy alternatywne wersje Lokiego
Źródło: Disney

Zmiennokształtność prowadząca do aligatora

Dorota: Jeszcze nie miałam okazji, może kiedyś się uda. A skoro cały czas jesteśmy przy temacie aktorów i serialowych bohaterów, to co myślisz o postaci Sylvie? W końcu jest w Lokim dość istotna.

Tomek: No właśnie nie byłem pewien, jak wprowadzić tę postać do tekstu, stąd celowo ją omijałem. Nie wszyscy wiedzą, ale Loki w komiksie też był kobietą i to nawet nie tak dawno, jeśli śledzicie nowości komiksowe Egmontu. Spodziewałem się czarnowłosej postaci. Tymczasem mamy blondynkę. Zgadza się natomiast diadem z ułamanym jednym rogiem. Niby pierdoła z tymi włosami, ale tak jakoś trochę żałuję tej decyzji. Jest to jedyne, do czego mogę się jednak przyczepić. Sama postać jest super, dobrze umotywowana, poznajemy jej historię. Z mojej perspektywy jest to dobrze napisana kobieca bohaterka. Do tego niesamowicie spodobała mi się relacja Sylvie z „naszym” Lokim. A ty co myślisz?

Żeńska wersja Lokiego o imieniu Sylvie
Źródło: Disney

Dorota: Loki, który najlepiej dogaduje się z innym Lokim, brzmi dokładnie jak Loki. Podobało mi się, że twórcy zestawili ze sobą dwie postaci, które nie potrafiły wcześniej nikomu zaufać i nagle znalazły swoją bratnią duszę. Piękny początek przyjaźni. Tylko później zaczęło to skręcać w stronę romansu i całość trochę się według mnie rozjechała. Jakoś myślę, że mieliby lepszą dynamikę jako przyjaciele. Pomysł Lokiego zakochującego się w innej wersji siebie jest na pewno nietypowy i bardzo narcystyczny. Zresztą chyba wszystkie wersje Lokiego w serialu potrafią być wpatrzone w siebie (na czele z Prezydentem Lokim). Szkoda, że część z nich dostała tak mało czasu na ekranie, bo ten w wykonaniu choćby Richarda E. Granta był fantastyczny. I nawet dostaliśmy uroczego Lokiego aligatora. Podobno nazywa się Croki.

Tomek: Loki aligator jest przefantastyczny! Pop z nim obowiązkowo musi znaleźć się w mojej kolekcji. Widziałaś, jak wyglądał przed obróbką komputerową? Mógłbym mieć takiego pluszaka w domu! Wróćmy jednak do Sylvie. Przyznaję, że nie jestem za wciskaniem wątków romantycznych wszędzie, gdzie się da. Dodatkowo kto jak kto, ale do Lokiego jeszcze bardziej to nie pasuje. Przecież on myśli tylko o sobie. Jednak ten wątek jest dla mnie genialny. Kogo innego miałby pokochać, jeśli nie siebie? I któż inny miałby wbić Lokiemu nóż w serce, jeśli nie Loki? Tak że tu będę bronił twórców, bo ten wątek kupił mnie w pełni. Chociaż też faktycznie mogę przyznać, że reszta Lokich nie dostała dużo czasu ekranowego, to jednak obawiam się, że gdyby było go więcej, moglibyśmy nie móc skupić się na tym jedynym właściwym. Nie mogę się zdecydować, co sądzę o scenie, w której Loki płacze ze wzruszenia. Czy on jest zdolny do takich uczuć?

Pluszowy aligator Loki
Źródło: Disney

Emocje górą w serialu o Lokim

Dorota: Loki przechodzi w serialu dużą przemianę, więc jak najbardziej. Do tego to nie jest wersja postaci, którą znamy z kolejnych filmów MCU, ten Loki nie doprowadził (częściowo) do śmierci Friggi, nie szlajał się po Sakaarze z Thorem i Grandmasterem ani nie poległ ostatecznie w walce z Thanosem. I tutaj muszę pochwalić twórców serialu za wykorzystanie wcześniejszej wersji postaci i pokazanie jej, co mogłoby się wydarzyć, bo to naprawdę mocne uderzenie po emocjach. Może przemawia teraz przeze mnie sympatia do tej postaci, ale dużo bardziej potrafiłam się wczuć w problemy bohaterów tego serialu niż ostatnich filmów Marvela. Choć tu pewnie dużo robi forma – serial ma więcej czasu na rozwinięcie relacji między postaciami niż film. To samo było widać w WandaVision, nie wiem, czy miałeś okazję obejrzeć.

Tomek: Miałem okazję i zgadzam się w pełni. Stąd też moja wypowiedź dotycząca większego czasu antenowego dla innych Lokich. Tutaj właśnie faktycznie mamy możliwość poznania postaci, jej motywacji i celów. Jasne, Tom ma taki błysk w oku, że ciężko go nie lubić, ale to nie tylko to. Loki to ktoś, z kim można się utożsamiać. Ktoś, kto czasem zrobi coś złego, a czasem jest zmuszony do zrobienia czegoś złego. Pomyślcie, jakbyście się poczuli, gdybyście dowiedzieli się, że wasza egzystencja ma służyć tylko temu, by to inni przy was rozkwitali i odkrywali najlepsze wersje siebie. Wy jesteście tylko narzędziem do tego. Idzie się wkurzyć. Chcemy myśleć, że mamy szansę wszystko zmienić i że tylko od nas zależy, co będzie dalej. W momencie, kiedy dowiadujemy się, że na nic nie mamy wpływu, faktycznie można stracić chęć do wszystkiego. A co na to Loki? Jeśli choć trochę znacie boga psot, to wiecie, że nikt nie będzie mówił Lokiemu, jak ma żyć!

Dorota: A już na pewno nie TVA, które przypomina wielką biurokratyczną maszynę pełną urzędników pracujących jak mrówki, żeby chronić świętą linię czasu. Niektórzy z nich pewnie woleliby być gdzie indziej, tylko niekoniecznie mają taką możliwość. Ale to część większej intrygi, której nie będziemy zdradzać. Mam nadzieję, że kolejny sezon pociągnie ten wątek i wyjaśni kilka spraw. A przy okazji zderzy go ze stanem świata z zakończenia jedynki, bo scenarzyści otworzyli sobie właściwie drogę do wszystkich możliwych pomysłów. Może nawet zobaczymy więcej planet, innych wymiarów i kolejne wersje Lokiego?

Zegar, czyli bliski współpracownik głównego złego
Źródło: Disney

Podróże w czasie i przestrzeni

Tomek: No właśnie, przez związek serialu z MCU nie jestem pewien, czy na pewno mogą zrobić wszystko, na co mają ochotę. Chociaż chciałbym myśleć, że tak właśnie będzie. Nie wiem, na ile TVA znajdzie miejsce w drugim sezonie. W sumie są tam aż dwie ważne postacie przewijające się przez większość czasu. Może dostaną jakąś inną rolę w opowieści? Polubiłem zwłaszcza Mobiusa. Żałuję tylko, że to nie jest Mobius z DC, że to tylko imię. Mobius z DC bardzo by tu pasował, żeby namieszać jeszcze bardziej. Masz na myśli jakieś konkretne sprawy, na których rozwiązanie czekasz?

Dorota: Choćby dalszy wątek Ravonny, czyli sędziny TVA: dokąd się uda, co zrobi i ile tak naprawdę wie. Nie żeby ta postać była w mojej topce ulubionych, ale czekam na domknięcie. Do tego ciekawi mnie TVA jako organizacja – jak dokładnie powstała, rozwijała się itd. Takie światotwórcze kwestie, niekoniecznie powiedziane wprost, ale zasugerowane, żeby człowiek mógł je sam sobie dopowiedzieć.

Tomek: Ok, rozumiem. Chociaż ja mam wrażenie, że znam odpowiedź na wszystkie oprócz dalszych losów Ravonny. Może też być tak, że jestem zbyt przesiąknięty komiksowymi historiami z „głównym złym” i stąd jakoś tak mniej na to zwróciłem uwagę. Chyba też miałem nadzieję kogoś innego, kto zastąpi Thanosa. Dam jednak szansę MCU na zaskoczenie mnie pozytywnie. Jeśli już na coś czekam, to zdecydowanie na więcej światów. Jak na serial, a nie kinową produkcję, tych jest naprawdę sporo i są niezwykle urozmaicone i ciekawe. Moim ulubionym jest ten z rozpadającą się planetą górniczą i mini-Snowpiercerem. Jestem ciekaw, co tobie się spodobało najbardziej.

Dorota: To tutaj jesteśmy zgodni, jeśli chodzi o światy, górnicza planeta była wizualnie śliczna, a odcinek z nią miał najlepsze kolory. Zresztą wiele jest w Lokim miejsc, które po prostu wyglądają dobrze i mają swój charakter: kwatery TVA, pałac na końcu czasu czy sklep, gdzie Loki po raz pierwszy konfrontuje się z Sylvie. Przyjemnie się na to patrzyło.

Prezydent Loki w otoczeniu swoich podwładnych
Źródło: Disney

A skoro już o tym mówimy, to chyba pora podsumować całość jakąś konkretną liczbą. W skali 1-10 ile dałbyś Lokiemu?

Tomek: Trudna sprawa. Mam ochotę dać 10, bo podobał mi się najbardziej z dotychczasowych trzech. WandaVision straciła rozmach po wyjściu z czerni i bieli, a Falcon i Zimowy Żołnierz był dla mnie ogromnym zawodem. Ba, Loki podobał mi się nawet bardziej niż oba sezony Mandaloriana. Tyle się jednak nasłuchałem negatywnych opinii o Lokim, że nie wiem, czy wypada dać 10. Nie chcę robić sensacji na siłę, ale dla mnie zasługuje właśnie na taką notę.

Dorota: To u mnie nie będzie jednak tak wysoko (no i nie ma szans, żeby przebił Mandaloriana). Loki to dla mnie mocne 7. Byłoby 8, gdyby nie ostatni odcinek, który rozczarował mnie zmianą skali z osobistej opowieści o Lokim na kolejny krok milowy z MCU, tak jak już wspominałam. Serial błyszczy najbardziej, kiedy jest kameralny i skupia się na relacjach między postaciami, do tego jest świetny aktorsko i po prostu dobrze się go ogląda. Sięgnę po drugi sezon, kiedy wyjdzie.

Dorota Żak: 7/10

Tomasz Wasiewicz: 10/10

Wielu autorów

Dziennikarski dream team. Najzabawniejsza redakcja w galaktyce. Najlepszy zespół na jaki możesz trafić w swojej ulubionej grze multiplayer. Namaszczeni przez GURU GIER. Mówią na nas różnie. Zawsze jednak sprowadza się to do tego samego: niezależnej zgrai szaleńców-pasjonatów, którzy postanowili wspólnymi siłami odbetonować polską skostniałą branżę dziennikarstwa gamingowego.
UWaga! Gorące informacje!