Mass Effect Legendary Edition – porównanie oryginału i remastera

Im bliżej premiery Mass Effect Legendary Edition, które ma być odświeżoną wersją przygód komandora Sheparda, tym więcej dostajemy informacji na temat zmian, jakich możemy spodziewać się w remasterze. Nie zmienią one może historii gier, ale mocno usprawnią całą rozgrywkę.

7 kwietnia 2021
Na skróty
  • Zaprezentowano porównanie oryginalnego Mass Effecta z Edycją Legendarną.
  • Największe zmiany pojawią się w pierwszej części serii.
  • Walka zostanie usprawniona i bardziej zbalansowana, a do tego bardziej ujednolicona względem kolejnych odsłon.
  • Podobnie stanie się z pojazdem Mako, którym łatwiej będzie sterować.
  • Inne zmiany dotkną m.in. ekwipunku postaci.

Dzięki uprzejmości BioWare IGN zaprezentowało obszerny materiał porównujący oryginalną trylogię, a przede wszystkim jej pierwszą część, z nadchodzącą Edycją Legendarną. Bo chyba większość osób się zgodzi, że największego odświeżenia wymagała pierwsza część przygód Sheparda. Jedynka Mass Effecta – ile byśmy nie mieli do niej sentymentu – zestarzała się najbardziej i już na starcie odbiegała mocno od kolejnych części pod kątem mechaniki. Przy okazji Legendary Edition doczeka się jednak wielu zmian, które mają bardziej zbliżyć ją do dwójki i trójki.

Jak to wygląda? Oceńcie sami na zamieszczonym materiale. A pod nim znajdziecie nasze krótkie omówienie tematu, bo ulepszenie graficzne to nie jedyne, co czeka na nas w Mass Effect Legendary Edition. Choć, trzeba przyznać, pokazana w odświeżonej wersji Noveria robi wrażenie.

Wygodniejsza walka w Edycji Legendarnej

Ze wszystkich części Mass Effecta to właśnie w jedynce starcia z wrogami były najbardziej uciążliwe. Pamiętacie może bardzo szybko przegrzewającą się broń, która uniemożliwiała jakiekolwiek strzelanie, gdy temperatura zbyt się podniosła? Co prawda nie zniknie to całkowicie w Legendary Edition, ale teraz broń schłodzi się dużo szybciej, co pozwoli wrócić do akcji po krótszym czasie. Usprawnione także zostanie celowanie, w dużym stopniu dzięki przybliżeniu kamery w jego trakcie. Graczy powinien ucieszyć również fakt, że każda klasa postaci będzie teraz mogła używać dowolnego rodzaju broni bez żadnych kar. A jeśli wolimy postawić na walkę wręcz, nie będziemy musieli już czekać na automatyczny ruch naszej postaci, bo ten rodzaj ataku przypisany został do odpowiedniego klawisza.

Na tym nie koniec zmian dotyczących sposobu poruszania się Sheparda. W trakcie walki znajdziemy w lokacjach więcej osłon, które możemy wykorzystać na własną korzyść, na przykład przy okazji starcia z Benezią (o którym pisaliśmy już tutaj). Dodatkowo Shepard będzie mógł teraz biec sprintem poza walką, co pozwoli na szybsze przemierzanie lokacji.

Walka w Mass Effect Legendary Edition
Walka w Edycji Legendarnej otrzyma liczne usprawnienia. Źródło: EA.com

Mako nie utonie już w lawie

Jednym z elementów pierwszego Mass Effecta, na który najbardziej narzekaliśmy (aby zaraz później tworzyć na jego podstawie żarty), jest oczywiście Mako – chyba najbardziej niestabilny pojazd w galaktyce. Przynajmniej do nadejścia Edycji Legendarnej. Mako stanie się w niej bardziej stabilny i nie będzie już skakał po podłożu jak wcześniej. Otrzyma także dopalacze i lepsze tarcze. Nie wspominając już o tym, że celowanie w trakcie jazdy pojazdem stanie się dużo wygodniejsze i wreszcie możliwe będzie trafienie w cel. Dużym plusem będzie też to, że po wpadnięciu do lawy (co w jedynce mogło zdarzyć się naprawdę często) pojazd nie ulegnie już całkowitemu zniszczeniu, kończąc misję, a jedynie otrzyma odpowiednią ilość obrażeń.

Przy okazji prezentacji ulepszonej mechaniki sterowania pojazdem możemy także rzucić okiem na starcie z Thresher Mawem, potworem, na którego łatwo wpaść na niektórych planetach. Ma on w zwyczaju zakopywać się w ziemi i atakować od dołu. Wcześniej nie zawsze było wiadomo, w którym miejscu przeciwnik aktualnie się znajduje, co skutkowało nagłym ciosem. Nie zawsze dało się uniknąć, dlatego walka potrafiła być irytująca. W Legendary Edition zobaczymy rozgrzebaną ziemię będącą śladem Thresher Mawa, dzięki czemu sprawniej go ominiemy. Nie będzie jednak za łatwo – tym razem będziemy musieli unikać nie tylko samego potwora, ale również jego macek, które mogą wystrzelić z podłoża.

Pojazd Mako w Mass Effect Legendary Edition
Sterowanie Mako będzie teraz zdecydowanie wygodniejsze. Źródło: EA.com

Towarzysze, ekwipunek i zdobywanie doświadczenia w Mass Effect Legendary Edition

Tutaj również chodzi przede wszystkim o zmiany w pierwszej odsłonie Mass Effecta, ale może po kolei. W trakcie walki będziemy mogli wydawać towarzyszom indywidualne rozkazy, tak jak to później miało miejsce w drugiej i trzeciej części. Dzięki temu lepiej rozłożymy siły w potyczkach.

Ekwipunek postaci z kolei pozwoli nam teraz na szybsze przeglądanie i porównywanie posiadanych przedmiotów. Te zupełnie nieprzydatne zostaną odpowiednio oznaczone, dzięki czemu hurtowo będziemy mogli przerobić je na omni-żel lub sprzedać.

Jedynka otrzyma również bardziej zbalansowany system otrzymywania punktów doświadczenia. Pozbyto się przy tym górnego limitu poziomu doświadczenia, do którego można dojść w pierwszym podejściu do gry. A skoro już jesteśmy przy balansie, to należy wspomnieć o tym, że nieco inaczej wyglądać będzie przygotowywanie Galaktyki do wojny ze Żniwiarzami. Do tej pory, aby osiągnąć jego najwyższy poziom, oprócz ukończenia kampanii fabularnej niezbędne było sięgnięcie również po tryb multiplayer. W Mass Effect Legendary Edition nie będzie to konieczne, a poziom przygotowania Galaktyki zależeć będzie od tego, w jakim stopniu ukończyliśmy zawartość całej gry. Mówiąc krótko: im więcej questów zrobimy, tym większe mamy szanse na pokonanie Żniwiarzy.

Walka w Mass Effect Legendary Edition
Walka w Mass Effect Legendary Edition ma sprawiać graczom jeszcze większą przyjemność. Źródło: EA.com

Na tym jednak zmiany się nie kończą. Mass Effect Legendary Edition otrzyma także ulepszony kreator postaci, skrócony czas podróży windami i balans w starciu z niektórymi wrogami. O tym wszystkim i o innych informacjach na temat Edycji Legendarnej przeczytacie w specjalnym tekście, który dla was przygotowaliśmy.

Dorota Żak

Absolwentka UJ, nałogowo ogląda filmy, żeby utrzymać status filmoznawcy. W wolnym czasie można znaleźć ją z książką i koniecznie z kubkiem dobrej herbaty pod ręką. Dalej smuci ją zakończenie trylogii Mass Effect, ale gdyby do końca życia miała grać tylko w jedną grę, pewnie padłoby na Fallout: New Vegas.
UWaga! Gorące informacje!