Mass Effect Legendary Edition – najważniejsze informacje, wymagania sprzętowe, data premiery i inne zmiany

W tym artykule zebraliśmy dla was najświeższe i najważniejsze informacje na temat Mass Effect Legendary Edition. Na odświeżenie trylogii Mass Effecta (a zwłaszcza jej pierwszej części) fani czekali już od dłuższego czasu. Kiedy na zeszłorocznym N7 Day ogłoszono Edycję Legendarną, czyli remaster pozostający wierny oryginalnej serii, ale ulepszający kilka rzeczy, wiele osób przyjęło to z radością. Zapraszamy do zapoznania się z najistotniejszymi wiadomościami dot. tego wyczekiwanego projektu.

16 marca 2021

Granie w trylogię Mass Effect to długie godziny spędzane na przemierzaniu kosmosu, rozwijaniu relacji z członkami drużyny komandora Sheparda i walce z zagrażającymi całej Galaktyce Żniwiarzami. Świat ten zdobył serca wielu i stał się miejscem, do którego wracamy z przyjemnością. Nie da się jednak ukryć, że pewne elementy trylogii trochę się zestarzały i po latach wymagają pewnego usprawnienia. Z tego założenia wyszło też stojące za tytułem studio BioWare, zapowiadając powstanie Mass Effect Legendary Edition.

Premiera odświeżonej wersji gry ma nastąpić w maju, więc jej twórcy już zwiększają zainteresowanie weteranów serii (a także jej nowych odbiorców), dzieląc się kolejnymi szczegółami. Nieocenionym źródłem informacji jest tutaj Twitter Maca Waltersa, dyrektora projektu, który chętnie odpowiada na pytania zadawane przez fanów gry. Zdradzane przez niego szczegóły na temat Edycji Legendarnej pomogły nam stworzyć dla was ten tekst.

Z naszego zbioru najważniejszych informacji o Mass Effect Legendary Edition dowiecie się m.in.:

  • jaka zawartość znajdzie się w zremasterowanej wersji gry;
  • co dokładnie zostanie zmienione w Mass Effect Legendary Edition;
  • które elementy oryginalnej trylogii zostaną usprawnione;
  • czy dalej będziemy musieli spędzać tyle czasu w windach na Cytadeli;
  • jak będzie teraz wyglądać Shepard;
  • czy pojazd Mako nadal będzie potrafił wjeżdżać po niemal pionowych ścianach.

Mass Effect Legendary Edition – co dostaniemy w zestawie z remasterem?

Edycja Legendarna składać się będzie ze wszystkich części oryginalnej trylogii wraz z towarzyszącymi im DLC. Nie będziemy musieli kupować każdego dodatku osobno, wszystko już znajdziemy w pakiecie. Tym samym do naszej drużyny bez problemu zwerbujemy Zaeeda i Kasumi, poznamy tajemniczych Lewiatanów, a po wszystkim zrelaksujemy się na imprezie w Cytadeli. Częścią zestawu będzie również Extended Cut (Wersja rozszerzona), który modyfikował zakończenie Mass Effecta 3.

Pełna lista DLC, które trafią do Mass Effect Legendary Edition, jest całkiem długa. Musimy się jednak nastawić, że tym razem nie będziemy mieli okazji podjąć wyzwań oferowanych na Pinnacle Station. Dodatek ten oryginalnie powiązany z pierwszą odsłoną trylogii nie trafi do Edycji Legendarnej, a wszystko to z powodu utraconego kodu źródłowego i uszkodzonych plików. Na szczęście Pinnacle Studio nie dodawało do rozgrywki nowych istotnych postaci ani nie rozwijało fabuły, więc jego utrata jest mniej bolesna, niż mogłoby mieć to miejsce w przypadku innych DLC.

W Edycji Legendarnej nie pojawi się także tryb multiplayer, który dołączony był do Mass Effecta 3. Tym samym nie będzie on wymagany do zwiększenia poziomu przygotowania Galaktyki na przyjście Żniwiarzy, tak jak miało to miejsce wcześniej.

Eden Prime w Mass Effect Legendary Edition
Eden Prime w remasterze Mass Effect; źródło: Steam

Czy w Edycji Legendarnej będą zmiany w fabule?

Osoby, które liczą na to, że w Edycji Legendarnej pojawią się nowe wątki, postacie lub fragmenty fabuły, raczej się rozczarują. Mass Effect Legendary Edition ma być remasterem, a nie remakiem, a jego twórcy nie przewidują dodatkowego contentu. Przygody komandora Sheparda będą więc te same, co w oryginalnej trylogii, tylko nieco odświeżone, przede wszystkim pod kątem technicznym.

Kiedy premiera Mass Effect Legendary Edition?

Premiera została zapowiedziana na 14 maja tego roku. Gra pojawi się na PC, PlayStation 4 oraz Xbox One. Oczywiście możliwe będzie również uruchomienie produkcji na konsolach nowej generacji, jednak tytuł nie został przygotowany „wyjątkowo” pod nie, w związku z czym nie możemy spodziewać się specjalnych ulepszeń związanych z next-genami.

Za wersję pecetową zapłacimy 269,90 zł w cyfrowej dystrybucji (Steam, Origin), za konsolową nieco więcej, bo 299,99 zł (PlayStation Store) lub 288,99 zł (Xbox).

Thane w Mass Effect Legendary Edition
Thane Krios w Mass Effect Legendary Edition; źródło: Steam

Wymagania sprzętowe Mass Effect Legendary Edition na PC

Przy zmianach, które czekają grę, okazuje się, że do odpalenia Edycji Legendarnej będzie nam potrzebny mocniejszy sprzęt niż do oryginalnej trylogii.

Wymagania minimalne:

  • System operacyjny: Windows 10 64-bit
  • Procesor: Intel Core i5 3570 lub AMD FX-8350
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • Karta graficzna: GPU: NVIDIA GTX 760, AMD Radeon 7970 / R9280X GPU RAM: 2 GB Video Memory
  • DirectX: Wersja 11
  • Miejsce na dysku: 120 GB

Wymagania zalecane:

  • System operacyjny: Windows 10 64-bit
  • Procesor: Intel Core i7-7700 lub AMD Ryzen 7 3700X
  • Pamięć: 16 GB RAM
  • Karta graficzna: GPU: NVIDIA GTX 1070 / RTX 200, Radeon Vega 56, GPU RAM: 4 GB Video Memory
  • DirectX: Wersja 11
  • Miejsce na dysku: 120 GB
Illusive Man i jego wygląd w remasterze
Illusive Man i jego wygląd w remasterze; źródło: Steam

Zmiany w grafice gry

W zremasterowanej wersji cała trylogia doczeka się porządnego odświeżenia graficznego. Zmiany dotkną najmocniej pierwszej części Mass Effecta, która ze względu na swój wiek najbardziej odstaje (i wyglądem, i mechaniką) od kolejnych części. Dwójka i trójka również otrzymają pewne ulepszenia. Poprawione zostaną tekstury, modele postaci i lokacje, a także cutscenki. Możemy się także spodziewać ulepszonego oświetlenia i cieni, które razem z nowymi efektami wizualnymi mają tworzyć klimatyczny nastrój odległych planet. Przy tym wszystkim dodanie, że w Mass Effect Legendary Edition zagramy w jakości 4K i w 60 klatkach na sekundę, jest tylko formalnością.

Porównanie tego, jak Mass Effect wyglądał i jak będzie wyglądać, znajdziecie w filmikach poniżej. Do wyboru są dwie wersje: dłuższa (pierwszy przykład) i krótsza (drugi), w zależności od tego, ile akurat macie czasu.

Kreator postaci z większą liczbą opcji

Kiedy tworzymy w grze jakąś postać od zera, zwykle chcemy, żeby wyglądała ona dokładnie tak, jak sobie ją wyobrazimy. A wtedy stają nam na przeszkodzie ograniczone opcje kreatora postaci. Choć Mass Effect oferował ich całkiem sporo, nie zaszkodziłoby mu, gdybyśmy mieli nieco większy wybór. Tego samego zdania jest najwyraźniej ekipa stojąca za Edycją Legendarną, bo w kreatorze postaci w nowej wersji gry znajdziemy dużo więcej opcji fryzur, koloru oczu czy makijażu.

Ulepszony kreator postaci pozwoli nam też na dokładne odwzorowanie tego samego wyglądu Sheparda w każdej części trylogii. Wcześniej nie było to takie oczywiste – kolejne odsłony Mass Effecta nieco się różniły, więc niełatwo było sprawić, żeby w każdej z nich Shepard prezentował się tak samo.

No i wreszcie ostatnia kwestia. O ile męski Shepard już od początku serii miał swój domyślny wygląd, o tyle jego kobieca wersja (czyli FemShep) doczekała się takiego dopiero w części trzeciej. Teraz, dzięki ujednoliceniu opcji kreatora postaci, będziemy mogli zagrać jako charakterystyczna rudowłosa komandor już od pierwszego Mass Effecta.

FemShep, czyli kobieca wersja Sheparda
FemShep, czyli kobieca wersja Sheparda; źródło: Gamespot

Podejmowanie decyzji w Mass Effect Legendary Edition

Kiedy już zdecydujemy, jak Shepard ma wyglądać, możemy zanurzyć się w samej grze. A już od pierwszej części Mass Effecta jej ważnym elementem były podejmowane przez nas decyzje, które wpływały na losy świata i obecnych w nim postaci. Czasami jednak zdarzało się, że podjęcie konkretnego wyboru wymagało odpowiedniego poziomu punktów Paragona lub Renegata. A gdy mieliśmy ich zbyt mało, nie byliśmy w stanie rozwiązać pewnych sytuacji tak, jak chcieliśmy.

W zremasterowanej wersji gry ma to ulec niewielkim zmianom. Decyzje oparte na punktach Paragona i Renegata w Mass Effect 2 zostaną usprawnione, aby, jak to ujął Mac Walters, były mniej „rygorystyczne/frustrujące”. Z pewnością pomoże to choćby w momencie kłótni Jack z Mirandą, w której bez posiadania wystarczająco wysokiej liczby punktów musieliśmy opowiedzieć się po stronie jednej z bohaterek, co skutkowało utratą lojalności tej drugiej.

Przyspieszone windy

Pamiętacie jeszcze te wspaniałe, trochę niezręczne jazdy windami na Cytadeli, podczas których mogliśmy słuchać wiadomości i czasami komentarzy towarzyszy, patrząc przed siebie, cierpiąc w duchu i czekając, aż wreszcie się skończą? W Mass Effect Legendary Edition nie będziemy już musieli przez to przechodzić. Windy nadal będą obecne, ale mocno przyspieszą, a jeśli będziemy chcieli, z łatwością pominiemy je przez naciśnięcie odpowiedniego przycisku.

Walka z bossami w Edycji Legendarnej

Pewnych zmian doczekają się także starcia z bossami, zwłaszcza te z pierwszej części gry. Ma to sprawić, że walka stanie się bardziej zbalansowana i przyjemniejsza dla graczy. Na pierwszy ogień idzie tutaj pojedynek z Benezią z pierwszej odsłony Mass Effecta.

Na przeciwniczkę trafiamy na Noverii, gdzie po krótkiej rozmowie przechodzi do ofensywy, wspierana przez oddziały komandosek Asari. Lokacja, w której walczymy, nie oferuje zbyt wielu miejsc na schowanie się, co wystawia nas na ciągły atak i momentami staje się wyzwaniem. I tutaj pojawia się niewielka zmiana, na jaką zdecydowano się przy okazji tworzenia Edycji Legendarnej: dodana zostanie większa liczba osłon, za którymi możemy się ukryć. Nie wpłynie to drastycznie na wygląd lokacji ani fabułę, a zamiast tego stworzy możliwości na wykorzystanie innej taktyki w walce z Benezią.

A jeśli macie ochotę na chwilę nostalgii, w filmiku poniżej możecie zobaczyć, jak do tej pory prezentował się pojedynek z Benezią.

Pozostałe zmiany w mechanice remastera trylogii Mass Effect

Jak zapowiadają twórcy, główny rdzeń rozgrywki pozostanie bez zmian, ale pewne elementy doczekają się ulepszenia, o czym piszemy szczegółowo przy okazji obszernego filmiku porównującego obie wersje gry. Oprócz walki z bossami znajdzie się wśród nich sterowanie, celowanie, sztuczna inteligencja, osłony, balans broni, kontrolowanie drużyny i, co najważniejsze, sterowanie i celowanie słynnym Mako. Pojazd, którym poruszaliśmy się w pierwszej części serii, nie należał do zbyt wygodnych i często robił coś zupełnie odwrotnego, niż chcieliśmy, a przemieszczanie się po mapie przysparzało z tego powodu frustracji.

Z drugiej strony, czy nie będziemy trochę tęsknić za starym dobrym Mako, który pokonywał wzniesienia jak koń w Skyrimie i skakał przy tym jak górska koza?

Awantura o kamerę!

W przytoczonej wyżej wypowiedzi Mac Walters wspomniał o jeszcze jednej istotnej kwestii, a mianowicie o kamerze. Ekipa stojąca za Mass Effect Legendary Edition zdecydowała, że w niektórych scenach kąt patrzenia kamery zostanie zmieniony. Głównie chodzi tutaj o sceny z Mass Effect 2, gdzie w trakcie rozmowy z Mirandą kamera skupiona była na jej pośladkach. W odświeżonej wersji gry kamera ustawiona zostanie inaczej, aby tego uniknąć.

Informacja o tej zmianie wywołała sporo emocji. Z jednej strony pojawiły się głosy popierające decyzję, z drugiej krytykujące ją i nazywające to cenzurą. Ale przyznajmy sami, czy w scenie, w której jakaś postać opowiada nam o swojej kłopotliwej sytuacji rodzinnej, czy nie lepiej byłoby pokazać emocje na jej twarzy?

Dodanie trybu fotograficznego do Edycji Legendarnej

Zupełną nowością w Mass Effect Legendary Edition będzie tryb fotograficzny, wcześniej nieobecny w trylogii. Tym samym możliwe stanie się uwiecznienie naszych ulubionych momentów z rozgrywki. Jedynym ograniczeniem w zabawie jest to, że tryb fotograficzny dostępny będzie tylko w momentach, w których możemy zastopować grę, więc przykładowo w cutscenkach nie uda nam się z niego skorzystać.

Garrus Vakarian w trybie fotograficznym w Mass Effect Legendary Edition
Tryb fotograficzny w Mass Effect Legendary Edition. Źródło: Twitter

A czy wy czekacie na Mass Effect Legendary Edition? Czy może wystarczy wam oryginalna trylogia?

Dorota Żak

Absolwentka UJ, nałogowo ogląda filmy, żeby utrzymać status filmoznawcy. W wolnym czasie można znaleźć ją z książką i koniecznie z kubkiem dobrej herbaty pod ręką. Dalej smuci ją zakończenie trylogii Mass Effect, ale gdyby do końca życia miała grać tylko w jedną grę, pewnie padłoby na Fallout: New Vegas.
UWaga! Gorące informacje!