Ubisoft i EA podsumowują rok fiskalny. Więcej darmówek i rekordowe przychody

Największe firmy branży elektronicznej rozrywki opublikowały raporty finansowe za rok fiskalny 2020–2021. Jak można się z nich dowiedzieć, rok 2020 był jednym z najlepszych w historii branży. Firmy wyciągnęły wnioski z obecnych trendów wśród konsumentów i dzielą się planami biznesowymi na najbliższe lata.

12 maja 2021
Na skróty
  • Ubisoft i EA opublikowały raporty finansowe za rok 2020.
  • Francuski wydawca ma ambitny plan dostarczać gry w modelu free2play, nieodbiegające jakością od produkcji AAA.
  • Pierwszą grą w ramach tego modelu wydawniczego ma być Tom Clancy’s The Division: Heartland.
  • Electronic Arts natomiast planuje się skupić na modelu gier-usług, ponieważ te przyniosły największe zyski.

Nie ma co ukrywać, w wyniku pandemii koronawirusa niemal wszystkie segmenty branży rozrywkowej wpadły w mocne tarapaty. Obronną ręką wyszły z kryzysu spółki rynku „home entertainment”, czyli platformy streamingowe VOD, czy właśnie rynek gier wideo. Mające miejsce niemal na całym świecie lockdowny zmusiły ludzi do organizowania sobie rozrywki w domowym zaciszu. Jak ujawnili w swoich raportach finansowych giganci branży, EA czy Ubisoft, ubiegły rok był dla nich jednym z najbardziej dochodowych.

Electronic Arts z rekordowymi przychodami

Elektronicy w zakończonym roku fiskalnym pobili swój rekord. Rozliczenie za okres 2020–2021 zamknęli z astronomicznym przychodem 5,6 mld dolarów. Warto zauważyć, że lwia część dochodów (aż 4 mld dolarów) pochodziła z sieciowych gier-usług. Najbardziej dochodowe dla firmy okazały się tytuły Apex Legends, FIFA 21 i Madden NFL 21.

Darmowy battle royale osadzony w uniwersum Titanfall pojawił się zupełnie niespodziewanie i wydawał się mocno spóźniony na szczyt popularności gatunku. Dodatkowe obawy budziło stanowienie przez niego wewnętrznej konkurencji dla mocno reklamowanego trybu „Firestorm” w Battlefield V. Ostatecznie produkcja studia Respawn Entertainment wyszła z nierównej walki obronną ręką. Nie tylko zmiażdżyła popularnością „Firestorm”, które krytykowane było jako odtwórcze i po prostu… nudne, ale także okazała się finalnie jedną z najbardziej popularnych gier tego nietypowego gatunku, depcząc po piętach silnej konkurencji w postaci Fortnite i PlayerUnknown’s Battlegrouds. Jak pochwaliło się EA, gra wygenerowała już miliard dolarów przychodu i to o wiele wcześniej niż przewidywał wydawca. Według raportu wydawcy od rozpoczęcia w styczniu ósmego sezonu rozgrywek gra gościła na swoich serwerach nawet do 12 mln graczy każdego tygodnia.

Grafika promocyjna gry Apex Legends

Drugą grą, a właściwie grami, które okazały się kurami znoszącymi złote jajka, były tytuły sportowe. Konkretnie chodzi tutaj o tryb Ultimate Team, który, chociaż zadebiutował jeszcze w FIFA 09, to właśnie teraz święci największe triumfy. Oczywiście logicznym ruchem dla EA było zaimplementować ten tryb w innych grach sportowych studia, więc dla uproszczenia omówię jego fenomen na przykładzie gry FIFA 21. FIFA Ultimate Team (FUT) przybiera formę gry karcianej, w której gracze za pomocą kart piłkarzy budują swoją wymarzoną drużynę, by potem rozgrywać nią rankingowe mecze online. Karty dzielą się na różne poziomy rzadkości, w zależności od umiejętności czy popularności zawodnika. Pozostaje jedynie kwestia zdobywania owych kart.

Te zdobywa się z paczek zawierających losowe karty, kupowanych za wirtualną walutę gry, bądź handlując samymi kartami z innymi graczami. Walutę można zdobyć, po prostu, rozgrywając i wygrywając spotkania, ale dostępne są również mikropłatności, które umożliwiają kupowanie kart szybciej. Właśnie z tej ostatniej formy transakcji EA czerpie największe przychody. W przeciwieństwie do takiego Counter Strike: Global Offensive, gdzie zdobywane z lootboxów przedmioty miały wymiar czysto kosmetyczny, w FUT lepsze karty mają realne przełożenie na sukces w grze. Silna konkurencja w grach rankingowych wymusza na graczach, w szczególności tych dopiero rozpoczynających zabawę, presję jak najszybszego skompletowania mocnej drużyny. A najlepszą drogą do tego jest sięgnięcie do swojego portfela.

Grafika promocyjna Fifa Ultimate Team 21

Nie jest więc zaskoczeniem, że EA planuje w kolejnych latach jeszcze mocniej stawiać nacisk na sieciowe aspekty swoich gier. Według raportu tradycyjna sprzedaż gier „pudełkowych” odpowiada za „jedynie” 1,6 mld dolarów z ich całkowitego przychodu. Pozostałe 4 mld pochodzą właśnie z mikrotransakcji. Firma pozytywnie patrzy w przyszłość, widząc swoją obecną sytuację jako stabilny fundament do wejścia w rok podatkowy 2022. Co więcej, Blake Jorgensen, dyrektor operacyjny i finansowy EA, optymistycznie zakłada wzrost przychodów w przyszłym roku nawet o kilkanaście procent. Cóż, te założenia mogą okazać się trafne, biorąc pod uwagę, że rok podatkowy zaczną od mocnej premiery. Wszak mocno wyczekiwany Battlefield 6 jest ponoć tuż za rogiem.

Ubisoft chce wydawać więcej tytułów free to play

Drugą firmą, która opublikowała swój raport finansowy, był francuski Ubisoft. Europejski wydawca zanotował zysk w wysokości 2,2 miliarda euro. To o 39% więcej niż uzyskano w roku 2019. Koniem pociągowym tego sukcesu okazał się, bez zaskoczenia, Assassin’s Creed: Valhalla będące jedną z najgłośniejszych premier zeszłego roku. Zauważalny był również wzrost popularności takich produkcji, jak Tom Clancy’s Rainbow Six: Siege, Tom Clancy’s The Division 2 czy… Just Dance. To oczywiście cieszy, ale Ubisoft zauważył znaczącą zmianę tendencji klientów.

Postać wikinga w Assasin's Creed: Valhalla

Wzrost popularności gier w modelu free to play nie przeszedł bez uwagi wydawcy. Spektakularne sukcesy Call of Duty: Warzone czy Genshin Impact, a także rosnące z roku na rok przychody firmy z tytułu mikrotransakcji, wynoszące w zamkniętym roku fiskalnym aż 780 mln euro (wzrost o 11% względem roku 2019), skłoniły giganta, by w najbliższych latach pochylić się nad projektem wypuszczania wysokiej jakości gier darmowych, będących uzupełnieniem tytułów wydawanych w tradycyjnej formie pay to play. Chociaż ta strategia wydaje się karkołomna, trzeba zauważyć, że sukces wspomnianego wyżej Warzone wcale nie wpłynął negatywnie na sprzedaż kolejnej „dużej” odsłony swojej serii, czyli Call of Duty: Black Ops – Cold War. Ta, w miesiąc od premiery, została sprzedana w liczbie niemal 6 mln egzemplarzy.

W myśl tej strategii na pierwszy ogień pójdą produkcje rozwijające uniwersum Tom Clancy’s The Division. Seria doczeka się w najbliższym czasie dwój nowych gier: Tom Clancy’s The Division: Heartland i The Division: Mobile, kierowaną na platformy mobilne. Obie gry mają być, oczywiście, darmowe i rozbudowywać uniwersum głównych odsłon cyklu, które wciąż będą otrzymywać regularne aktualizacje i dodatki. Poza tym świat przedstawiony zostanie wzbogacony o powieść i film fabularny tworzony we współpracy z Netflixem.

Roadmapa Ubisoftu dotyczące serii The Division.

O wspomnianych wcześniej grach nie wiadomo jeszcze zbyt wiele. Tom Clancy’s The Division: Heartland ma być darmową, sieciową strzelanką, która ma ukazywać wydarzenia z głównych odsłon cyklu „z innej perspektywy”. Wiadomo na razie tyle, że za produkcję będzie odpowiadać doświadczone studio Red Storm Entertainment, tworzące do tej pory, między innymi, rozszerzenia do gier Ubisoftu czy aktywnie pomagające przy dużych produkcjach tego wydawcy. Jeśli chodzi o mobilną odsłonę cyklu, na ten moment nic o niej nie wiadomo, poza tym, że taka gra jest planowana lub znajduje się już w produkcji.

Maciej Żbik

Miłośnik retro zafascynowany technologią starszą niż on sam. Kolekcjonuje konsole do gier oraz gry, o każdej z osobna stara się umieć powiedzieć to i owo. Jego ulubioną rozrywką jest zgłębianie wiedzy na interesujące go tematy, potrafi przesiadywać godzinami na dedykowanych portalach Wiki. Z gier lubi wszystkie gatunki poza sportowymi i strategicznymi. Król parkietu w „Just Dance”.
UWaga! Gorące informacje!