Recenzja Kangurek Kao – bez cienia nostalgii

Kangurek Kao wylądował na dysku mojej PlayStation 5 i mimo iż moje spotkanie z serią miało do tej pory jedynie wymiar przeczytania recenzji jednej ze starych odsłon, to całkowity brak nostalgii nie spowodował żebym uznał czas spędzony z kangurem za stracony. Wręcz przeciwnie.

14 czerwca 2022

Kangurek Kao to gra przeznaczona przede wszystkim dla najmłodszych. Poziom trudności jest znikomy, grafika kolorowa i urocza, ale humor potrafi puścić oczko do starszego gracza. W tej ceni przygoda zdecydowanie warta przyswojenia.

7 /10
Ocena redakcji
serwisu GamesGuru
  • kolorowa grafika
  • design głównego bohatera
  • przyjemny gameplay
  • kreskówkowy polski dubbing
  • idealna dla najmłodszych
  • zakamuflowany humor dla nieco starszych
  • cena
  • często czuć niskobudżetowość produkcji
  • gra na jeden wieczór dla doświadczonego gracza
  • zerowe wyzwanie dla każdego powyżej 10tego roku życia
  • niektóre projekty postaci ciosane siekierą
  • okazyjne bugi

 

Spis treści

Nigdy nie maiłem okazji zagrać w pierwotne przygody Kao. Zasiadałem więc przed konsolą bez żadnych oczekiwań. Dualsense to bardzo drogi pad, mam też wielką niechęć do platformówek 3D z Crashem, ale liczyłem że Kao z przeznaczeniem dla młodszego gracza dostarczy mi rozrywki odstresowującej, zamiast frustracji i chęci połamania pada, konsoli, telewizora i nosa sąsiada, który będzie się dobijał z pytaniem co to za krzyki za ścianą. Tak się na całe szczęście stało.

Dzielny Kangurek i zaginiona rodzina

Nie ma co ukrywać, Kangurek Kao 2022 to tytuł sztampowy. Pozbawiony oryginalności tak bardzo, że nie znajdziemy tu ani jednego elementu, który nie byłby częścią składową tego, co już widzieliśmy w innych platformówkach tego typu. Od fabuły opowiadającej o poszukiwaniu zaginionych członków rodziny, co może mieć związek z postacią Wiecznego Wojownika przejmującego kontrolę nad wyspami archipelagu zamieszkanego przez Kao, kończąc na każdym elemencie rozgrywki. Kangurek zaczyna od znalezienia charakterystycznych rękawic swojego ojca i rozpoczęciu nauk u mistrza sztuk walki Waltera, który pomoże mu opanować moc magicznych rękawic i znaleźć zaginioną siostrę oraz ojca. Historia jest równie prosta, co niskobudżetowe kreskówki spod znaku Kina Świat, nic w czasie odkrywania nowych kart nie zaskoczy nawet najmłodszego gracza. Każda postać jest stworzona od szablonu i na pierwszy rzut oka wiadomo kim jest i jakie jest jej miejsce w historii nawet jeśli gra myśli, że trzyma to w tajemnicy na wielki finał.

Ucieczka kangura

To samo tyczy się rozgrywki. Kao wyposażony w rękawice, którymi zasadza szlag w nos napotkanym niemilcom, a w powietrzu wymachując długim ogonem ma oklepany zakres ruchów, a rękawice wykorzystują moc żywiołów w celu rozwiązywania nieskomplikowanych zagadek. Kolejne wyspy są podzielone na trzy poziomy i walkę z bossem. Tu również standard – tropikalna wyspa, mroczne jaskinie i kraina śniegu. Poziomy są liniowe z okazyjnymi zmianami ścieżki celem odkrycia ukrytej znajdźki, zwiększającej poziom zdrowia czy po prostu wnoszącej swój procent do wartości ukończenia poziomu. Zdarzy się nam też ucieczka przed goniącym nas strażnikiem w głąb ekranu, poskaczemy po znikających platformach i nie dokonamy zupełnie niczego, co by nas zaskoczyło. Walki z bossami są ciekawe, choć równie nieoryginalne, każdy ma kilka faz i w każdej należy podejść do dziada inaczej, ale nie zdarzyło mi się raczej abym musiał powtarzać starcie. Kangurek bardzo szybko zyskuje dodatkowe serducha znajdując je na poziomie lub kupując w sklepie za zebraną walutę, więc walki nie stanowią wyzwania. Poziom trudności jest wręcz żenująco niski, ale gra dla dzieci powinna właśnie taki mieć. Przydałby się tryb trudniejszy jeśli ktoś chciałby, aby Kao był dla niego wyzwaniem. Choćby taki likwidujący możliwość rozwijania paska zdrowia i już starsi gracze bawiliby się lepiej.

Gra na jeden wieczór, a nawet krócej

To że gra nie jest w żaden sposób oryginalna nijak jednak mi nie przeszkadzało. Świetny design kangurka, sypane przez niego żarty (poza czerstwym humorem dla dzieci znajdą się i odniesienia do popkultury z lat osiemdziesiątych, jak Seksmisja czy obecnych trendów) i wręcz relaksująca przygoda umiliły mi dwa wieczory. Jeśli nie masz ochoty na powtarzanie karkołomnych skoków po wielokroć, lizania ścian za ekstremalnie mocno poukrywanymi znajdźkami, czy rozwiązywać łamigłówek, od których rozboli cię czaszka sięgaj po Kangurka śmiało. Przez cały czas mamy tu do czynienia z pruciem przed siebie jak pocisk. Nie ma jak się zaciąć. Jeśli masz mniej niż dziesięć lat, faktycznie gra zajmie dłużej, ale również nie będzie czymś, co zajmie dziecku wiele godzin. Za to rozrywka jest gwarantowana.

Kao w zimowej scenerii

Docelowych wysp jest trzy, na każdej są trzy levele i boss. Po obejrzeniu sprawdziłem ile zajęła mi przygoda i zegar PlayStation wskazał, że spędziłem w grze 3 godziny! Mało, zatrważająco mało. Ale rozumiem, że gra nie jest skierowana do mnie, fana soulslike, tylko do mojej pociechy. Zostało mi do tego czyszczenie poziomów ze znajdziek, do których nie przykładałem uwagi przy pierwszym przejściu ale zajmie to może dodatkową godzinę. Z chęcią ją poświęcę sympatycznemu Kao. Dla tych, którzy znają kangura nie od dziś czeka dodatek w postaci stroju oryginalnego kangurka. Ja odpuszczam, już w czasach starych odsłon design oryginalnego Kao wydawał mi się obleśny i to nie zmieniło się do dziś.

Niskobudżetowa perełka

Mimo tego, że na każdym kroku czuć niski budżet produkcji, choćby po uproszczeniach graficznych (tylko najważniejsze miejsca lokacji i postacie zostały zaprojektowane z sercem), długości rozgrywki czy okazjonalnych bugów (raz przytrafiło mi się resetować level, bo Kao zapominał jak wykonać cios z wyskoku i nie mogłem włączyć przycisku otwierającego drzwi, ale nic poważniejszego nie napotkałem) Kangurek Kao jest grą bardzo przyjemną do ogrania przez dzieci i rodziców, a najlepiej wspólnie wymieniając się padem z pociechą w razie trudniejszego skoku czy walki z bossem. Cena jaką życzą sobie autorzy jest wg mnie odpowiednia do jakości jaką zaproponowali, jeśli więc masz chęć zagrać w platformówkę, przy której nie połamiesz cennego pada, lub masz pociechę, która chętnie spędzi czas z kolorowym przyjacielem z torbą na brzuchu to możesz uderzać śmiało już teraz. Nawet jeśli nie jesteś przekonany, to nie widzę powodu, aby nie sięgnąć po Kangurka Kao kiedy już pojawi się w promocji. Na prawdę warto dać szansę tej uboższej, ale rajcującej alternatywie dla Ratcheta i Clanka.

Michał Chyła

Fanatyk soulsike i platynowania gier. Uwielbia retro konsole i gry oraz horrory z VHS. Zrecenzuje wszystko co mu w ręce wpadnie. Relaksuje się najbardziej przez wbijanie expa. Przed śmiercią chciałby zagrać w każdą grę, jaka wyszła.
UWaga! Gorące informacje!