Linux Mint 21 już dostępny. Co zmienili twórcy?

Linux Mint publikuje nową wersję systemu, nazwaną Vanessa. Co tym razem dodali deweloperzy jednej z najlepszych alternatyw dla Windowsa?

3 sierpnia 2022
Na skróty
  • Linux Mint 21 będzie wspierany do kwietnia 2027 roku.
  • Największymi zmianami są nowy interfejs Bluetooth, zwiększona obsługa plików i bezsterownikowa obsługa drukarek.

Linux Mint, zaraz obok PopOs jest jednym z najlepszych systemów dla osób zaczynających przygodę z Linuxem. Najnowsza wersja została nazwana Vanessa, jest bazowana na Ubuntu 22.04 i będzie wspierana do kwietnia 2027 roku.

Plansza powitalna Linuxa Mint 21
Źródło: Linux Mint

Co zmienia Linux Mint 21?

Jak zawsze możemy wybrać czy ma działać na Cinnamon, Gnome MATE czy w środowisku Xfce. Wymagania sprzętowe do uruchomienia najnowszej wersji dalej pozostały niskie:

  • 2 GB RAM (zalecane są 4 GB);
  • 20 GB miejsca;
  • 64-bitowy procesor.

Najnowszą funkcją jest nowy panel Bluetooth – Blueman. Zastępuje on ten stary, bazowany na Gnome Bluberry. Zwiększyło się także wsparcie natywne dla różnego rodzaju plików, np. Webp. Trochę miłości zostało okazane także aplikacji notesu, która otrzymała poprawki. Opcje duplikowania, poprawienia ikon czy możliwość samodzielnego wybrania dla nich kolorów (do tej pory było to losowe), ciągle nie zastąpi prawdziwego programu do prowadzenia notatek. Dobrze jednak widzieć zmiany na lepsze.

Została także dodana technologia drukowania i skanowania bez sterowników, która, jak sama nazwa wskazuje, pozwala korzystać z dobrodziejstw drukarki od razu, zamiast po godzinach szukania odpowiednich plików na nieistniejących już stronach. Znalazło się też miejsce na przełącznik między różnymi kartami graficznymi przy użyciu Nvidia Prime.

Grafika prezentująca Linuxa Mint 21
Źródło: Linux Mint

Żadna z tych zmian nie redefiniuje Linux Mint na nowo. Należy jednak pamiętać, że zarówno Mint, jak i Ubuntu, które 20 października będzie świętowało pełnoletność, mają nad sobą lata pracy. Trudno więc wprowadzać olbrzymie zmiany, nie psując tego co już działa i nie irytując użytkowników bezsensownymi udogodnieniami (patrzymy na ciebie, Windowsie 11). Mint z wyglądu bardzo przypomina Windowsa, co ułatwi spróbowanie każdemu, kto jeszcze nie jest przekonany. Możemy w ten sposób dać życie staremu laptopowi (pomimo swojego uroku Windows XP jest już trochę przestarzały) albo zobaczyć czy Linux rzeczywiście jest lepszy. Niestety, ciągle nie uruchomimy Minta, podobnie jak większości dystrybucji opartych na Ubuntu, na Raspberry Pi. Wszędzie indziej nie powinno być za to dużych problemów. Plik ISO zajmuje tylko 2.4 GB i jest dostępny za darmo na stronie deweloperów.

UWaga! Gorące informacje!