Wystarczył tydzień od premiery, żeby Baldur’s Gate 3 stało się jedną z popularniejszych gier tego roku, mimo że póki co produkcja zadebiutowała w pełni tylko na PC i drogę na konsole ma jeszcze przed sobą. Pierwszy weekend z tytułem mamy już za sobą, co oznacza, że znamy najpopularniejsze wybory graczy, o czym poinformowało dzisiaj Larian Studios. Wiemy także, że w tak krótkim czasie grę zdążyło ukończyć 368 osób.
Wybory w Baldur’s Gate 3 w liczbach
Gdyby podliczyć godziny spędzone przez graczy w nowej produkcji Larian Studios, wyszłoby ponad 1225 lat, a odwiedzenie samego kreatora postaci rozciągnęłoby się na 88 lat. 10% osób poświęciło na niego ponad godzinę. Gracze najczęściej wybierali półelfa, elfa lub człowieka oraz klasę paladyna, która nieco wyprzedziła pozostałe. Najrzadziej decydowano się na rasę githyanki i kleryka. 93% graczy wybrało opcję customizacji postaci, pozostałe 7% wykorzystało gotowe możliwości. Najpopularniejszy stał się Gale, który jednocześnie był siódmym najpopularniejszym powodem śmierci w grze.
Po stworzeniu postaci gracze również nie próżnowali. Prawie 100 tysięcy z nich doświadczyło złamanego serca z powodu Astariona, a z trupami i zwierzętami porozmawiało kolejno 1,4 i 2,4 miliona osób. Zdecydowana większość (65,1%) ocaliła też Emerald Grove. Nie można oczywiście zapomnieć o najważniejszej sprawie: Scratch, piesek z Baldur’s Gate 3 znany też jako Drapek, został pogłaskany ponad 750 tysięcy razy.
Last weekend, you played 1225 years of Baldur’s Gate 3. As we head into the second weekend of launch, we’ve compiled some tasty stats for you to sink your teeth into.
— Baldur's Gate 3 (@baldursgate3) August 11, 2023
Read more in Community Update #23 – Here’s To You: https://t.co/zKYgOuq1DS pic.twitter.com/Vij4ncdkdb
Przedstawione przez Larian Studios liczby z pewnością jeszcze urosną, bo dopiero zaczęliśmy swoją zabawę z grą. W międzyczasie twórcy obiecują wprowadzanie potrzebnych poprawek, a na bieżące problemy, takie jak ten z błędem uszkadzającym plik zapisu, odpowiadają w szybkim tempie.





