Test chłodzenia Cooler Master MasterLiquid 240 – idealny kandydat na start z cieczą?

W nasze ręce do testów trafiło chłodzenie procesorów od firmy Cooler Master. MasterLiqiud 240 to połączenie chłodzenia cieczą i powietrzem, które może być dla was idealnym wprowadzeniem do zabaw z innymi typami chłodzenia. Całość nie wymaga żadnej dodatkowej pracy przy płynie, co czyni z tego sprzętu bardzo ciekawe rozwiązanie.

7 lutego 2021

MasterLiquid 240 to świetnie wykonany sprzęt. Jakość bije z każdego jednego elementu. Mnogość typów podstawek procesorów jest tak duża, że prawie każdy będzie mógł je zamontować. Wydaje się też bardzo dobrym krokiem w stronę chłodzenia cieczą całego komputera. Nie tylko wydamy mniej na prąd, ale do tego zyskamy sporą obniżkę temperatury. Do tego zestaw wentylatorów chłodzących płyn jest bardzo cichy. Niektórych przed spróbowaniem może tylko odstraszyć cena oraz konieczność posiadania dużej obudowy.

4.8 /5
  • chłodzenie cieczą dla każdego
  • wysoka jakość komponentów
  • ciche wentylatory
  • znaczna poprawa chłodzenia procesora
  • możliwość instalacji na prawie każdej współczesnej podstawce procesora
  • ładnie się prezentuje w obudowie, jeśli mamy przeszkloną ścianę
  • cena może odstraszyć część osób
  • potrzeba dużej obudowy, żeby zmieścić to chłodzenie
  • nie taka łatwa instalacja, jak chwali producent

Wymiary:

  • Chłodnica: 277 × 119.6 × 27 mm (długość × szerokość × wysokość)
  • Wentylator: 120 × 120 × 25 mm (długość × szerokość × wysokość)
  • Pompa: 85.6 × 70 × 49 mm (długość × szerokość × wysokość)

Podstawki procesora:

  • Intel:
    LGA2066, LGA2011-v3, LGA2011, LGA1200, LGA1366, LGA1151, LGA1150, LGA1156, LGA1155, LGA775
  • AMD:
    AM4, AM3+, AM3, AM2+, AM2, FM2+, FM2, FM1

Materiał wykonania chłodnicy: aluminium
Prędkość wentylatorów: 650-2000 RPM
Czas życia wentylatorów L-10: 22,800 godzin
Czas życia pompy L-10: 20,000 godzin
Deklarowana głośność wentylatora: 30 dBA
Deklarowana głośność pompy: 15 dBA

Spis treści

MasterLiquid 240 i pozytywne wrażenia od pierwszego spojrzenia

Czekając na przesyłkę, zrobiłem szybkie rozeznanie w sieci, jak wygląda chłodzenie Cooler Master, które miałem dostać do testów. Przeczytałem parametry techniczne i przejrzałem oficjalne zdjęcia na stronie producenta. Nie byłem jednak przygotowany na wielkość pudełka wyciągniętego z paczkomatu. Waga też była słuszna. Jak się okazało, MasterLiquid 240 to kawał sprzętu. Pudełko robi wrażenie od pierwszej sekundy i daje poczucie, że oto przed nami produkt z górnej półki. Może to dla większości pierdoła, w końcu opakowanie w najlepszym wypadku wyląduje w piwnicy. Dla mnie jednak świadczy to dobrze o producencie, a w przypadku Cooler Master widać, że zależy im na dopieszczeniu graczy, także w tym mniej znaczącym aspekcie.

Widok na przód pudełka chłodzenia

Cooler Master wie, jak pakować sprzęt

Pudełko jest wykonane z grubego tworzywa. W środku znajduje się kartonowa wytłoczka, która bardzo sztywno trzyma sprzęt na swoim miejscu. Do tego dochodzi piankowa wkładka, która całość przykrywa od góry. To bardzo ważne. Dzięki temu w transporcie nie mają praktycznie prawa uszkodzić się wentylatory czy wygiąć blaszki chłodnicy. Wspomniane części dostajemy osobno, do samodzielnego montażu. Do tego dochodzą trzy różne zestawy do przystosowania do odpowiedniej podstawki: jedna dla Intela i dwie dla różnych podstawek AMD. W skład wchodzi także instrukcja instalacji do każdej z nich. Nie ma się do czego przyczepić w tej kwestii.

Wnętrze kartonu chłodzenia

Platforma testowa dla ML240

Chłodzenie sprawdzałem, montując je do komputera, z którego korzystam na co dzień. Moja platforma testowa wygląda następująco:

Płyta główna: MSI B450 Tomahawk Max
Procesor: AMD Ryzen 5, 6 rdzeni, 3600 MHz
Pamięć RAM: 2x 8GB, 2133 MHz
Dysk SSD: Kingston SA2000M8500G (500 GB, montowany na płycie głównej)
Karta graficzna: Asus GTX 1060 ROG STRIX 6 GB
Zasilacz: Seasonic 80 Plus Gold 650W
Obudowa: PHANTEKS Enthoo Pro
Dodatkowe chłodzenie: wentylator przedni (200 mm średnicy), wentylator tylni (140 mm średnicy)
System operacyjny: Windows 10

Zmontowany zestaw chłodzenia

Chłodzenie cieczą w wersji dla każdego

Do tej pory w obecnym sprzęcie używałem chłodzenia dodawanego przez producenta do procesora AMD. Muszę przyznać, że poziom hałasu był na akceptowalnym poziomie, więc nie widziałem sensu dokładania nawet 100 zł do zwyczajowej w moim przypadku wieży od SilentiumPC. Komputer głównie służy mi do pracy biurowej, a z graniem przeniosłem się na konsolę. O tym jednak w osobnym tekście. W czasach, kiedy mocniej bawiłem się w składanie komputerów (nigdy w historii nie kupiłem gotowego zestawu), zawsze fascynowało mnie chłodzenie cieczą. Wcześniej nie udało mi się jednak samemu takiej instalacji zbudować. Od jakiegoś czasu obserwowałem konstrukcje, które łatwo się montuje i nie trzeba się martwić o źle uszczelnione połączenia. Jest to świetny sposób, żeby samemu spróbować takiego chłodzenia. W tym przypadku płyn studzony jest przez chłodnicę, do której podłączone są dwa wentylatory. Całość jest praktycznie bezgłośna.

Instrukcja montażu i pasta termoprzewodząca

Nie tak łatwa instalacja, jak zachwala Cooler Master

Cooler Master na stronie produktu MasterLiquid 240 chwali się łatwą instalacją sprzętu. Jak jest w rzeczywistości? Niestety nie tak różowo. Nie jestem może ekspertem, ale tylko w przeciągu ostatniego pół roku zmontowałem od zera trzy komputery. Sam zawsze wymieniam swój sprzęt, więc nie jestem też zupełnie zielony. Popełniłem jednak kilka małych i większych błędów podczas montażu tego zestawu. W następnym akapicie wspomnę tylko o tych ważniejszych. To, co prawda, nie wina chłodzenia, ale nieźle się namęczyłem, żeby otworzyć górną pokrywę obudowy w celu przykręcania chłodnicy. W świetle kilku pomyłek robiłem to tyle razy, że obecnie mogę to powtórzyć z zamkniętymi oczami.

Zawartość części niezbędnych do montażu

Problemy z montażem

Wentylatory przed montażem do chłodnicy mają dwie strony możliwe do przykręcenia. Na środku jednej jest logo firmy, na drugiej nie ma zupełnie nic. Pomyślałem, że należy zamontować je tak, by logo było widocznie – błąd. Musiałem rozkręcić wszystko i złożyć od początku. W moim przypadku posiadam podstawkę AM4, która ma zupełnie różny typ montażu od wszystkich innych tak przeznaczonych dla Intela, jak i AMD. Problem polegał na tym, że w instrukcji obrazek poglądowy pokazywał płytę z odpowiednimi hakami, do których montuje się pompę. Wyglądało to jednak jak część stała ramki procesora. Okazało się, że te haki trzeba osobno zamontować do płyty głównej. Standardowe chłodzenie AMD z nich nie korzystało, zapomniałem więc, że w ogóle takie posiadam. Na szczęście szybka wyprawa do piwnicy i dalej już było wszystko w porządku.

Wentylatory Cooler Master

Testy chłodzenia MasterLiquid 240

Przed wymianą chłodzenia procesora przeprowadziłem testy w spoczynku i obciążeniu dla domyślnego sprzętu dołączanego do procesora AMD Ryzen 5 3600. Na tej podstawie będę porównywał osiągi MasterLiquid 240. W obu przypadkach użyłem innej niż pudełkowych past termoprzewodzących. Dzięki temu testy mają większy poziom dokładności odwzorowania identycznych warunków pomiarowych.

Wykorzystana pasta to Pactum PT-1 o parametrach:

  • ciężar właściwy: 2.5 g/cm3
  • impedancja termiczna: <<0.185 st. C -in2/W
  • przewodność cieplna: 4 W/m-k
  • temperatura robocza: -50 – 240 st. C
Spód pompy chłodzącej

Czy powietrze wystarczająco schładza ciecz?

Ciecz w sprzęcie jest w obiegu zamkniętym. Jak wspominałem, nie musimy się martwić o szczelność. Nie ma praktycznie możliwości, żeby kiedykolwiek wydostała się z układu. Pompa zamontowana na procesorze przepycha chłodny płyn, obniżając temperaturę procesora. Ciecz w tym procesie jest ogrzewana i leci do chłodnicy. Do tej zamontowane są dwa wentylatory, które siłą przepływu powietrza przez chłodnicą obniżają temperaturę płynu, a ta wraca z powrotem do obniżania temperatury procesora. Im procesor cieplejszy, tym wentylatory muszą szybciej pracować.

Widok na chłodnicę

Porównanie temperatur domyślnego chłodzenia i MasterLiquid 240

Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że Ryzeny 5 serii 3000 są znane z pracy w dużo wyższych temperaturach niż ich wcześniejsi bracia czy konkurencja. W sieci pełno jest zapytań od zaniepokojonych użytkowników. 90 st. C podczas pełnego obciążania procesora, to coś zupełnie normalnego. Dlatego miejcie to na uwadze, czytając poniższe zestawienie. Testy w spoczynku były prowadzone przy wyłączonych wszelkich programach zewnętrznych, działających w tle. Testy przy maksymalnym obciążeniu były realizowane za pomocą funkcji programu AIDA64. Wszystkie testy były przeprowadzane przez co najmniej 4 godziny.

Chłodzenie BOX-owe dołączane do procesora:

  • średnia temperatura w spoczynku: 53 st. C
  • średnia temperatura przy maksymalnym obciążeniu: 94 st. C
  • maksymalna temperatura: 94 st. C

Cooler Master MasterLiquid 240:

  • średnia temperatura w spoczynku: 38 st. C
  • średnia temperatura przy maksymalnym obciążeniu: 61 st. C
  • maksymalna temperatura: 81 st. C
Wentylatory i pompa chłodząca

Czy chłodzenie od Cooler Master jest ciche?

Jest bardzo ciche! To, co sam zaobserwowałem po prostu podczas korzystania z komputera, potwierdzają przeprowadzone przez nas testy. Pomiary głośności sprzętu podczas pracy wykonywane były przy pomocy sonometru DT80 marki Cheerman DT. Odległość położenia zamocowanego urządzenia pomiarowego od mierzonego w danej chwili wentylatora utrzymana była na poziomie 30 centymetrów. Poniżej wyniki pomiarów dla poszczególnych prędkości.

  • szum tła w chwili wykonywania pomiarów: 27,6 dB
  • 650 RPM (minimalne obroty): 31,0 dB
  • 1300 RPM: 32,9 dB
  • 2000 RPM (maksymalne obroty): 34,3 dB

Choć nasze pomiary pokazały, że wartości są większe od zadeklarowanych przez producenta 30 dB (zapewne ze względu na odmienne warunki testowe), to nadal jest to jedno z najcichszych rozwiązań, jakie mieliśmy okazję recenzować. Zobaczcie zresztą sami, jak prezentuje się na naszym porównaniu:

Wykres poziomu hałasu z testu głośności Cooler Master MasterLiquid 240

Czy MasterLiquid 240 pozwoli zaoszczędzić na prądzie?

Chłodzenie od Cooler Master jest fizycznie dużo większe od standardowego sprzętu dostarczanego wraz z procesorami. Wydawać by się mogło, że naturalnie pobór prądu będzie większy w jego przypadku. Okazuje się, iż dzięki temu, jak wydajny jest układ, możemy także zaoszczędzić na prądzie. Ciecz wyjdzie nam taniej niż samo powietrze. Przy pełnym obciążeniu procesor pobierał 81 W energii w przypadku podstawowego chłodzenia i tylko 56 W w przypadku MasterLiquid 240. To bardzo znacząca różnica. Ten drugi w spoczynku sprawia, że procesor potrzebuje wyłącznie 24 W do działania. Te wartości robią wrażenie.

Widok na chłodzenie z boku

Podsumowanie testów

MasterLiquid 240 to sprzęt, który bije na głowę podstawowe chłodzenie dołączane do procesora. Ten test pokazuje, że jeśli myślicie o graniu, renderowaniu grafiki czy filmów, to koniecznie musicie zainwestować w lepszy sprzęt. Czy powinna to być właśnie propozycja od Cooler Master? Dane mówią same ze siebie. Przy pełnym obciążeniu to ponad 30 st. różnicy w średniej temperaturze. Wieże chłodnicze, która mają nawet superwydajny wentylator, nie mogą się mierzyć z siłą aż dwóch wentylatorów i chłodziwem ciekłym. Jeśli weźmiemy pod uwagę oszczędność prądu oraz cichość pracy układu, mamy bardzo silnego kandydata do tego, by zachęcać do zakupu każdego, kto rozważa zbudowanie własnego komputera do czegoś więcej niż pracy biurowej.

Tabela z wartościami przeprowadzonego testu w pełnym obciążeniu

MasterLiquid 240 – kupić czy nie kupić?

Będę z wami szczery, MasterLiquid 240 to sprzęt nietani. Jeśli liczy się dla was każda złotówka, to może być trudno wydać około 300 zł na moduł, który teoretycznie macie w pakiecie z procesorem. Do tego, jak pomyślicie, ile kosztował was nowy Intel czy AMD, to tym nie chętniej podejdziecie do tego zakupu. Po przeprowadzeniu testów mogę was zapewnić, że nie będziecie żałować tych wydanych pieniędzy. Komfort pracy, mniejsze zużycie fizycznie procesora, mniejsze rachunki za prąd, cisza – te rzeczy są warte 300 zł. Zachęcam zatem do waszych pierwszych kroków w stronę chłodzenia cieczą, będziecie zadowoleni.

Chłodnica bez wentylatorów

Tomasz Wasiewicz

Przede wszystkim jestem graczem. Uwielbiam fantastykę w każdej postaci. Od książek, przez filmy, muzykę, komiksy, po gry. Jestem niepoprawnym kolekcjonerem, zwłaszcza jak gry mają w zestawie steelbook. Zapraszam na mój Instagram po więcej szczegółów. Mimo kariery zawodowej związanej z innymi tematami najbardziej lubię rozmawiać o grach. To jak, pogadamy?
UWaga! Gorące informacje!