Recenzja Planet Zoo – z kamerą wśród zwierząt

Planet Zoo to kolejne podejście do tematu strategii ekonomicznej pozwalającej na zarządzanie ogrodem zoologicznym. Któż nie chciałby opiekować się rodzinką pingwinów, stadkiem lam czy majestatycznymi lwami? Z poniższej recenzji dowiecie się, że zabawa w zoo jest tak przyjemna, jak i wymagająca.

21 marca 2021

Planet Zoo jest dla mnie absolutnym zwycięzcą wśród dotychczasowych produkcji symulujących zarządzanie zoo. Opieka nad zwierzętami jest przemyślana i bardzo, bardzo złożona. Domyślam się, że niektórzy zrezygnują z rozgrywki z winy uciążliwego systemu budowy, innych taka tematyka po prostu znudzi. Im większy jest nasz ogród, tym gra potrafi zjeść więcej czasu. Z pewnością jest to raj dla osób kreatywnych i tych, które próbowały podobnych tytułów w przeszłości. Osobiście w Planet Zoo znalazłam relaks i fantastyczną zabawę, przy okazji mogąc podpatrywać doskonale odwzorowane zwierzęta.

7.5 /10
Ocena redakcji
serwisu GamesGuru
  • Realizm zwierząt
  • Niemalże nieograniczone możliwości budowy obiektów
  • Satysfakcjonujący tryb wyzwań i piaskownicy
  • Dopracowany aspekt edukacyjny (zoopedia)
  • Relaksująca muzyka
  • Szczegółowość świata
  • Nieatrakcyjny tryb kampanii
  • Sporadyczne błędy graficzne
  • Skomplikowany tryb budowy, na początku dość frustrujący
Spis treści

Wirtualne zoo – trochę historii

Od czasów klasycznego Zoo Tycoon (z 2001 roku) na rynku gier brakowało nowoczesnego symulatora ogrodów zoologicznych. Zoo Tycoon 2 miało swój urok, gdzieś po drodze pojawiły się także Wildlife Park i Zoo Empire, jednak szybko odeszły w niepamięć. Wiele lat czekaliśmy na godnego następcę, który pozwoliłby nam na swobodną budowę wybiegów dla zwierząt, udogodnień dla gości oraz, co najważniejsze, rozbudowanego i realnego systemu opieki nad zwierzętami. Planet Zoo dostarcza graczom to wszystko oraz dużo więcej.

Czytając recenzję, można odnieść wrażenie, że to nie gra komputerowa, lecz aplikacja łącząca funkcje programu do projektowania wnętrz z The Sims w świecie zwierząt. Studio Frontier ma na swoim koncie wiele znanych hitów, w tym Planet Coaster, Roller Coaster Tycoon czy Jurassic Park Evolution. Przez lata pracowali również nad tytułami dotyczącymi zwierzaków, dostarczając graczom Zoo Tycoon (wersję na Xbox z 2013) oraz Kinectimals i Dog’s Life. Nie jest to zatem ich debiut w świecie rozbudowanych strategii ekonomicznych i symulatorów. Planet Zoo zdaje się być kulminacją rozwoju i pracy nad perfekcyjnym, wirtualnym parkiem zoologicznym.

Chwila wspomnień! Pierwsze Zoo Tycoon potrafiło dać wiele radości mimo topornego systemu i prostej grafiki:

Screen z gry Zoo Tycoon z 2001 roku
Pamiętacie? 🙂

Planet Zoo, czyli kampania czy sandbox?

Po uruchomieniu gry pierwszym wyborem gracza będzie prawdopodobnie tryb kariery pełniący również rolę samouczka. Kampania podzielona jest na indywidualne misje, w każdej z nich otrzymujemy listę zadań, które mogą przynieść nam brązową, srebrną lub złotą gwiazdę. W tychże misjach towarzyszą nam prowadzący nas za rękę „członkowie sztabu”.

W tym miejscu przyznaję bez bicia: nie dotarłam do końca kampanii. Być może są gracze, którzy po podjęciu pierwszych kroków w tym trybie zrezygnowali z dalszej przygody (co byłoby ogromnym błędem). W pewnym momencie system wykonywania kolejnych zadań staje się dość żmudny. Banalna historia robiąca z nas głównego architekta zoo nie ma nic do zaoferowania poza nauką technikaliów (oraz kiepskim poczuciem humoru). Dwanaście misji kampanii to dobra oferta, lecz w przypadku Planet Zoo kompletnie nieatrakcyjna. Po zapoznaniu się z podstawami rozgrywki i systemu ekonomicznego wolałam rzucić się w wir trybu piaskownicy czy trybu wyzwań, które są o wiele bardziej satysfakcjonujące i pozwalają w pełni skupić się na zabawie.

pandy na wybiegu w Planet Zoo
Gdy pandy śpią, dyrektor zoo musi ciężko pracować

Planet Zoo wygrywa trybem piaskownicy

Planet Zoo doskonale radzi sobie w trybie sandboxu choćby dlatego, że gracz ma przed sobą cały wachlarz zróżnicowanych możliwości. Chcąc prowadzić popularny i rentowny park, nie znajdziemy nawet chwili wytchnienia. Wzmacnianie ogrodzeń, naprawa zepsutych automatów do napojów, odpowiednie ukrycie budynków służbowych przed wrażliwym wzrokiem gości, szkolenie pracowników i dbanie o ich zadowolenie z pracy – to tylko czubek góry lodowej. A przecież to same kwestie organizacyjne – sercem naszego ogrodu są wszak zwierzęta.

Wnętrze budynku opiekuna
W grze znajdziemy nawet takie detale jak wnętrza budynków.

To gra czy kanał Animal Planet?

Największym osiągnięciem Planet Zoo jest realizm zwierząt. Podczas gdy goście naszego parku wyglądają trochę jak kukiełki z przyklejonymi twarzami, zwierzaki są niemal wyciągnięte z dokumentów przyrodniczych BBC Earth. Szczegółowość ich wyglądu i naturalnych zachowań jest onieśmielająca. Jeśli lubicie oglądać takie produkcje, często chodzicie do zoo lub po prostu kochacie zwierzęta, spędzicie długie godziny na obserwacji waszych podopiecznych. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie zbudował wybiegu dla pandy i nie przyłapał się na podglądaniu jej zabaw czy wcinania kolejnych pędów bambusa. Niestety świat nie jest perfekcyjny i to samo tyczy się tego w Planet Zoo. Immersję przerywają sporadyczne glitche graficzne (zwierzęta przenikające przez rośliny czy wykonujące podejrzanie wysokie skoki). Wierzę, że błędy zostaną w przyszłości naprawione, wszak gra ma ciągłe wsparcie dewelopera i otrzymuje cykliczne łatki.

Krokodyl w trybie kamery
Tryb kamery i spotkanie oko w oko z krokodylem różańcowym.

Być dobrym opiekunem i nie zwariować

Głównym zadaniem gracza jest po prostu stworzenie optymalnych warunków, aby nasze zwierzęce gwiazdy żyły szczęśliwie. Brzmi banalnie? Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca – liczba dostępnych opcji jest naprawdę oszałamiająca. Budowa wybiegu o konkretnej wielkości, dostosowanie roślinności, podłoża, ukształtowania terenu, odpowiednich schronień, zapewnienie warunków do wspinania (np. dla małp), urozmaiceń żywieniowych czy zabawek oraz wiele, wiele innych. Opieka nad zwierzętami to ciężka praca i jeśli zwierzę poczuje się niekomfortowo, w zoo szybko pojawią się demonstranci boleśnie wytykający graczowi każdą porażkę. Wszystkie te punkty muszą przecinać się z wymaganiami komercyjnymi parku, oferując gościom swobodne zwiedzanie i dogodne punkty obserwacyjne.

Wybieg niedźwiedzia
Kiedy jesteś styrany po pracy, a do domu wraca żona z młodym i domaga się obiadu.

Zwierzęta w zoo muszą być szczęśliwe

Kolejną stroną wspomnianego realizmu jest cykl życia zwierzęcia, ich potrzeby czy genetyka. Zwierzęta naturalnie rodzą się i umierają, walczą o status samca alfa, a także próbują wymyślnych sposobów na wielką ucieczkę. Dyrektor zoo nie ma lekko, musi być czujny dzień i noc. Nasi podopieczni mają więcej wymagań co do swoich mieszkań niż najbardziej wybredni Simowie. Dla przykładu: zwierzę, które nie lubi być obserwowane, a wybieg nie pozwala mu zachować prywatności, szybko schowa się przed wścibskim wzrokiem gości zoo (w ten sposób nie zadowolimy żadnej ze stron). Zwierzęta również naturalnie się rozmnażają a my musimy dbać o genetykę, nie dopuszczając do tzw. rozmnażania wsobnego (co osłabi geny).

Wybieg pandki rudej z interfejsem
Pandko ruda, czy jesteś szczęśliwa?

Czytajcie zoopedię

W tym miejscu należy nadmienić doskonale opracowany aspekt edukacyjny tytułu. Przeciwnicy gier lubią powtarzać, że wirtualne przygody ogłupiają. Najwyraźniej nigdy nie grali w Planet Zoo. Zoopedia podpowie nam, jak zbudować idealny wybieg, oraz dostarczy ciekawostek na temat zwierząt. Dociekliwi nauczą się czegoś o życiu społecznym hipopotama, strategii łowczej pantery śnieżnej czy codziennym menu lemura. Oczywiście wiedza kosztuje: konieczna jest inwestycja w czas i zasoby ludzkie, aby ukończyć odpowiednie badania naukowe. Ważnym elementem strategii jest również status zagrożenia i wspomniana czystość genów. Nie od razu zbudujemy park pełen rzadkich i bardziej atrakcyjnych gatunków – na taki przywilej musimy wpierw zasłużyć, zbierając punkty za wypuszczanie zwierzaków na wolność.

zoopedia w planet zoo
Mamo, a co jedzą okapi?

Weź pan skorpiona

Jeśli jeszcze wam mało, oprócz dużych zwierząt mieszkających w wybiegach gracz ma do dyspozycji długą listę mniejszych stworzeń żyjących w terrariach. Od legwanów, przez węże boa i skorpiony, po niezbyt urodziwe skolopendry, pajęczaki czy nawet… ślimaki. One również mają swoje wymagania i rozmnażają się w zabójczym tempie, a przypilnowanie ich samopoczucia spoczywa na waszych barkach.

Dzięki, Planet Zoo, ale nie będę architektem

Wymienienie wszystkich funkcji edytora jest nierealne, choćby dlatego, że nikt nie spamięta tak złożonej listy dostępnych możliwości. Próbując perfekcyjnie opanować wszystkie dostępne funkcje zarządzania, gracz nabawi się co najwyżej bólu głowy. Od funkcji zarządzania zwierzętami, przez funkcje parku, budynków dla opiekunów, schronień, kończąc na strategii ekonomicznej czy marketingowej. Nasze zoo możemy oprzeć na motywie japońskim, nowoczesnym, staroświeckim lub postawić na eklektyzm i wymieszać wszystkie ozdoby jak na choince. Nawiązując niejako do prekursora, którym jest Planet Coaster, w grze mamy nawet możliwość budowy kolejek pozwalających na eksplorację parku (choć o wiele bardziej prymitywnych).

Interfejs Planet Zoo z dostępnymi opcjami
Dyrektor zoo musi pamiętać o wszystkim i jest nieustannie oceniany.

Godziny spędzone na układaniu ścieżek

Sama budowa, oferująca multum opcji, może być zwłaszcza na początku wręcz irytująca. Warto przeboleć nudną kampanię chociażby po to, aby w przyszłości uniknąć niepotrzebnych frustracji. W momencie opanowania bardziej wymagających umiejętności i wybudowania swej pierwszej imponującej budowli gracza spotka długo wyczekiwane poczucie spełnienia. Do czasu decyzji o konstrukcji kolejnego, szalonego projektu… Stąd zarzut o być może nadmierne skomplikowanie tematyki prowadzenia parku, jednak to już subiektywna sprawa. Jeden gracz zobaczy w budowie tak złożonego zoo dodatkowy etat, dla innych będzie to czysta przyjemność.

Skwer dla gości
Dość prymitywny, acz funkcjonalny skwer z atrakcjami dla gości.

Raj dla kreatywnych

Na szczęście twórcy nie wymuszają stuprocentowej znajomości każdego aspektu zarządzania parkiem i pozwalają skupić się na tym wybranym. Jeśli tak jak w moim przypadku położenie nowej ścieżki wywołuje w was skrajne emocje, a wymierzenie kolejnej ściany ryzykuje zawałem – możecie skupić się wyłącznie na zwierzakach. Planet Zoo oferuje tzw. gotowce – budynki, których nie trzeba już upiększać lub schronienia dostosowane do zwierząt. Co więcej, dostępne są również budowle zaprojektowane i udostępnione przez innych graczy. Należy przyznać, że kreatywność i rozmach niektórych z nich niemalże zawstydza i jednocześnie pozwala na zbudowanie pięknego parku, nawet jeśli sami nie mamy w sobie duszy architekta czy artysty. Nasze zmagania są wspierane przez miłą dla ucha muzykę oraz (jakżeby inaczej) naturalne odgłosy zwierząt.

Lwia skała z Króla Lwa
To było wręcz oczywiste, że ktoś zbuduje lwią skałę z Króla Lwa.

Chcę więcej Planet Zoo!

Na koniec warto pochylić się nad dodatkami do gry. Każdy z nich wnosi do produkcji nowy motyw przewodni, zwierzęta, dopasowane budynki oraz parę innych ciekawostek. Dotychczas Frontier dorzucił do worka rozmaitości tematykę związaną z Australią, Ameryką Południową czy Arktyką. Studio wie, w jaki sposób ubić biznes, kto nie chciałby bowiem mieć w swoim zoo słodkiej koali czy dostojnego niedźwiedzia polarnego? Obecna cena jednej paczki to ok. 35 zł, co reprezentuje dobry stosunek jakości do ceny, biorąc pod uwagę bogatą zawartość każdego DLC. Ostatnim dodatkiem jest wprowadzenie wodnego świata i zwierząt typu wydra, pingwin czy foka. Jeśli wolno mi pomarzyć, chciałabym w przyszłości zobaczyć dodatki pozwalające na budowę ptaszarium (np. dla papug) lub potężnego akwarium, wraz z opieką nad majestatycznymi stworzeniami wodnymi.

Pingwiny w dodatku Planet Zoo Wodny Świat
W najnowszym dodatku dyrektor zoo zaopiekuje się m.in. pingwinami.

Ciężka praca i dużo radości

Planet Zoo przez wielu jest opisywany jako najlepsze dzieło studia Frontier Developments. Spełnia wszystkie wymagania dobrej strategii ekonomicznej, jednak jest czymś o wiele, wiele więcej. Jego siłą jest tchnienie życia w wirtualne zwierzaki i fenomenalne podejście do tematu opieki nad nimi. Pomimo skomplikowanej mechaniki budowy gra wciąga na długie godziny i wyzwala w każdym świeżo upieczonym dyrektorze zoo iskrę kreatywności. W moim przypadku produkcja łączy zamiłowanie do symulatorów ekonomicznych i zwierząt. Choć nie umiem budować imponujących wybiegów, rozgrywka dostarcza naprawdę wiele satysfakcji i potrafi mile zrelaksować. Wirtualna opieka nad krokodylem, tygrysem syberyjskim czy przeuroczą pandką rudą jeszcze nigdy nie była zarówno tak wymagająca, jak i satysfakcjonująca.

Alina Znamiec

Z wykształcenia politolog i filolog włoski, na co dzień jednak zarządza problemami w branży IT. W wolnym czasie ćwiczy jogę, jeździ na rowerze i tańczy (nie jednocześnie). Jest kobietą grającą i żadnych gier komputerowych się nie boi. Wciąż żywi nadzieję na remake i cyfrową wersję No One Lives Forever.
UWaga! Gorące informacje!