Apple Watch nie pierwszy raz ratuje komuś życie. 25-letni Brandon Schneider, który zemdlał w łazience, twierdzi, że uratował go smartwatch. W towarzystwie swojego taty 12 lipca Schneider udał się na szpitalną izbę przyjęć. Podczas wizyty poszedł do toalety. W niej doszło do upadku, zegarek wykrył mocne uderzenie i wysłał komunikat, a ten nie odpowiadał. Na całe szczęście po upływie 45 sekund wysłano powiadomienie do jego ojca, który po chwili wiedział już, co się stało. Miesiąc wcześniej Schneider skarżył się na bóle brzucha.

Tomografia komputerowa wykazała, że Schneider miał pękniętą czaszkę i liczne krwiaki, które z każdą chwilą się powiększały. Lekarze natychmiast go zoperowali, a po czterech dniach odzyskał już przytomność i na szczęście szybko powraca do zdrowia. Po całym incydencie Brandon Schneider zachęca do używania smartwatchów i skonfigurowania w nich kontaktów awaryjnych. Jego właściciel jest aktywnie żyjącą osobą – biega, ćwiczy, więc choroba nie wybiera tylko najsłabszych.
Z pewnością powiedziałbym, że Apple Watch pomógł mi uratować życie. Wydawało mi się to inne niż wszystko, czego naprawdę doświadczyłem w przeszłości i odczuwałem nieznośny ból. Pamiętam jak myję ręce i zastanawiam się, czy coś się wydarzy. Nie pamiętam upadku na ziemię, uderzenia się w głowę, czy czegokolwiek z wydarzeń, które nastąpiły później. Mój zegarek Apple Watch wykrył mocny upadek i nie zareagowałem na podobny komunikat dotykowy, który wymaga odpowiedzi podczas 45 sekund.
Ci, którzy mają zegarek Apple, powinni skonfigurować swoje kontakty alarmowe, których nie wiem, co wzbudziło we mnie pomysł na jakiś czas przed tym incydentem, aby upewnić się, że mam taką konfigurację, ale chcę zachęcić ludzi, żeby to zrobili. Bycie sprawnym fizycznie może pomóc ludziom w codziennym życiu, ale może również uratować Ci życie lub znacznie ułatwić walkę lub powrót. Zwłaszcza jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której musisz walczyć o przetrwanie.
Brandon Schneider – właściciel Apple Watcha





